Moralność jahwe, czyli hitler jako mojżesz

Odgłos zgiełku dochodzi już z miasta, głos z Przybytku. To głos Jahwe dokonującego odpłaty swoim przeciwnikom.(z Księgi Izajasza*)

Nasilone ostatnio rozważania naszej prasy na temat polskiego antysemityzmu, a szczególnie awantura wokół wywiadu prof. Krzysztofa Jasiewicza dla Focus Histora, przypomniały mi inną zażartą dyskusję, która przetoczyła się przez francuską prasę latem ubiegłego roku. Podobnie jak w Polsce, argumenty na temat związku między antysemityzmem i ludobójstwem stanowiły jej podstawowy składnik, z tą różnicą, że nikt nie wzywał prokuratora, a środowiska uniwersyteckie, choć zabrały głos, zachowały powściągliwość. Być może dlatego, że tezy o religii, które znalazły się na tapecie mogły obruszyć nie tylko żydów, ale chrześcijan, muzułmanów i nawet ateistów. Fakt, że największe niezadowolenie okazali niektórzy żydzi, nie powinien dziwić, jeśli zważyć, że chodzi o tezę jakoby judaizm był kulturową prefiguracją niemieckiego nazizmu…

2Zaczęło się od opublikowanej w tygodniku Le Point recenzji nowej książki Jeana Solera „Kim jest Bóg?” [1].
Soler to wiekowy francuski biblista, wyspecjalizowany w egzegezie kulturowo-historycznej Biblii hebrajskiej (Starego Testamentu), autor trylogii Pochodzenie jedynego Boga, szerokiego studium źródeł monoteizmu. Jego dzieło nie jest w Polsce znane – polski czytelnik mógł tylko pośrednio zapoznać się z poglądami Solera, zakodowanymi w słynnej  powieści francusko-amerykańsko-żydowskiego pisarza Jonathana Littella
Łaskawe [2].
Kim jest Bóg?
to esej, a właściwie długi wykład polemiczny, podsumowanie wyników wieloletnich badań Solera, w którym odnosi się do kilku mitów na temat Biblii hebrajskiej – błędnych przekonań, które stały się powszechne.

Autorem (entuzjastycznej) recenzji pracy Solera w Le Point był Michel Onfray, wydawany również w Polsce [3], ceniony filozof młodszego – jak na filozofów – pokolenia. We Francji prawdziwą furorę zrobiła jego (nieznana u nas) książka z 2010 r. Zmierzch idola. Baśń freudowska, w której miażdży ojca psychoanalizy, jako amoralnego hochsztaplera i naukowego oszusta. Wspominam o tym, bo wśród zarzutów wysuniętych wobec Freuda był też mimowolny antysemityzm (Freud np. uważał, że Mojżesz nie był żadnym Izraelitą, lecz Egipcjaninem i w konsekwencji naród żydowski to tylko odłam Egipcjan). Tymczasem po tekście w Le Point sam Onfray został przez niektórych polemistów oskarżony nie tylko o „upadek myśli”, ale też o antysemityzm, i w końcu musiał się bronić publikując sarkastyczną odpowiedź pt. Zwierzenia „antysemity”.

Mojżesz nie wierzył w Boga!

„Sprawa Onfraya” co nieco przyćmiła książkę Solera, więc porzuciłem śledzenie prasowej polemiki i zagłębiłem się w lekturze. Kim jest Bóg? to metodyczna krytyka monoteizmu jako pewnej formacji kulturowej. Soler zwraca uwagę na sześć powszechnie przyjętych błędnych przekonań odnoszących się do Biblii, ale skupmy się na najważniejszych.

Panuje np. przesąd, że żydowska część Biblii to najstarsze wielkie dzieło literackie ludzkości. Przyjmuje się na ogół, że Mojżesz, domniemany autor Tory (Pięcioksięgu, pierwszych pięciu ksiąg Biblii), żył w XIII w. przed Jezusem. Jeśli to prawda, Mojżesz był analfabetą i nie mógł niczego z zrozumieć z tablic z przykazaniami oferowanych mu przez Jahwe, gdyż prymitywne pismo hebrajskie pojawiło się ok. VIII, najdalej IX w. p.n.e., to jest setki lat później. Zdecydowana większość biblistów zgadza się, że zalążek pierwszej biblijnej księgi (Księgi Powtórzonego Prawa, która w końcu stała się piątym rozdziałem Tory) powstał za judejskiego króla Jozjasza, ok. 620 r. p.n.e., kiedy w Europie od blisko dwóch wieków czytano Iliadę i Odyseję. Większość biblijnych ksiąg zredagowano ok. IV w. przed Jezusem, kiedy w Grecji kwitła filozofia. Wbrew twierdzeniom niektórych pisarzy żydowskich i wczesnochrześcijańskich ani Platon, ani Sokrates nie mogli inspirować się żydowskim monoteizmem – Palestynę odkrył dla Europy dopiero Aleksander Wielki w r. 333 p.n.e., a pierwsze tłumaczenie ksiąg biblijnych na grecki, dokonane na użytek zhellenizowanych Żydów z Egiptu, którzy zapomnieli języka, pojawiło się ok. II w. p.n.e. Sam hebrajski kanon biblijny ułożono długo po Jezusie, mniej więcej wtedy, gdy chrześcijanie ustalili kanon swego Nowego Testamentu.

Mojżesz nie wierzył w jedynego, uniwersalnego Boga, tego, którego dziś sobie wyobrażamy, lecz w Jahwe, bóstwo typowo plemienne. Tora nie uczy monoteizmu („istnieje tylko jeden bóg”), tylko monolatrii, która jest formą politeizmu („ten bóg jest najważniejszy”). Doktrynalny monoteizm ukształtował się dopiero w V-IV w. p.n.e., ale Biblia i tak wyraźnie uznaje istnienie innych bogów („Każdy naród wiedzie żywot w imię swego boga; my zaś żyć chcemy w Imię Jahwe, Boga naszego” – Mich 4,5), zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych (np. Wj 15,11; Sdz 11,24; Jr 44,17).

Moralność Jahwe

Inny przesąd polega na przekonaniu, że hebrajska część Biblii daje pierwszy przykład uniwersalnej moralności. Przede wszystkim nie ma w niej nic uniwersalnego. Ostry podział na „czystych” (Żydów) i „nieczystych” (gojów – prezentowanych w tłumaczeniach jako „inne narody”, „obcy”, „cudzoziemcy” itp.) pojawił dość wcześnie i został silnie utrwalony wraz z kształtowaniem się czystego monoteizmu. Wśród setek przykazań Jahwe jest nakaz miłowania bliźniego („Nie bądź mściwy i nie chowaj urazy do współrodaków, ale miłuj bliźniego jak samego siebie! Jam jest Jahwe.” – Kpł 19,18), lecz „bliźnimi” są wyłącznie rodacy. Jahwe w najmniejszym stopniu nie przejmuje się gojami  („Nie wolno wam spożywać żadnej padliny. Możesz ją dać do zjedzenia cudzoziemcowi, mieszkającemu w twoich osadach, albo możesz ją sprzedać obcemu.” – Pwt 14,21; „Będziesz udzielał pożyczki wielu narodom, sam niczego nie pożyczając. Jahwe umieści cię na czele, a nie w tyle.” – Pwt 28, 12-13).

Z lektury Tory wynika bardzo wyraźnie, że przykazania „nie zabijaj” i „nie kradnij” odnoszą się tylko do Izraelitów. Zresztą ledwo starożytni Żydzi złupili Egipt (Wj 12,31), a Jahwe już obiecywał im cudze dobra („wielkie i piękne miasta, których nie budowałeś, domostwa pełne dóbr wszelakich, których nie gromadziłeś, i wydrążone studnie, których nie kopałeś, winnice i ogrody oliwne, których nie sadziłeś ” – Pwt 6,10-11). Tak się bowiem złożyło, że Ziemia Obiecana, którą wskazał im Jahwe, była zamieszkana. Wszystkich mieszkańców nakazał wyrżnąć do nogi, wraz kobietami i dziećmi („Wytracisz więc wszystkie narody, które twój Bóg, Jahwe, wyda tobie. Nie będziesz znał litości nad nimi.” – Pwt 7,16; „w miastach należących do tych narodów, które twój Bóg, Jahwe, daje ci w dziedzictwo, nie zostawisz przy życiu nikogo” – Pwt 20, 16;Zabijaj wszystko: od mężczyzny do niewiasty, od dziecka do niemowlęcia” – 1 Sm 15,3).

Zabić ich wszystkich

Klęczący-HitlerHebrajska Biblia jest pierwszym (i na bardzo długo jedynym) na świecie przykładem literatury promującej  ludobójstwo i masowe czystki etniczne. Żadnemu innemu narodowi nie przyszło to do głowy, choć toczyły wojny. Zdobywanie Palestyny z przyległościami (wówczas nazywającej się Kanaan) to nieustające pasmo zbrodni. Kiedy zdobywcy byli zbyt leniwi, Mojżesz przekazywał im rozkazy Jahwe Zastępów (oddziałów militarnych): „Zostawiliście przy życiu wszystkie kobiety! (…) Pozabijacie więc teraz wszystkich chłopców spośród dzieci, zabijcie też wszystkie kobiety, które już obcowały z mężczyzną. Zostawcie przy życiu dla siebie tylko młode dziewczęta, które nie dzieliły jeszcze łoża z mężczyzną.” – Lb 31, 15-17) – ci, którzy ocaleli mogli być jedynie niewolnikami. Księga Jozuego to wyliczenie kolejnych masakr. Soler zwraca uwagę, że Majmonides, największy średniowieczny teolog żydowski przewidywał, że kiedy nadejdzie czas, trzeba będzie powtórnie dokonać eksterminacji mieszkańców Ziemi Obiecanej:„Przykazanie nie zostawić przy życiu żadnego mieszkańca Kanaan ciągle obowiązuje”.

Wynalazek monoteizmu pojawił się po wynalezieniu ludobójstwa, kiedy należało jakoś wyjaśnić dlaczego Izraelici zaczęli w końcu przegrywać, mimo bożych obietnic, że zawsze będą zwycięzcy. To nie Jahwe był słaby, tylko jego wyznawcy za mało go adorowali i to nie obcy bogowie okazywali się silniejsi od Jahwe, lecz Jahwe posługiwał się gojami, by ukarać Żydów za nieprzestrzeganie wszystkich swoich przykazań. Szczęśliwie żaden ze starożytnych najeźdźców (Asyria, Babilonia, Grecy, Rzymianie) nie naśladował religii wyznawców Jahwe, żaden nie dokonał ludobójstwa.

Mojżesz materialista

Inny powszechny mit to przekonanie, że już w hebrajskiej Biblii pojawiają się pewne formy duchowości. Tymczasem zapożyczona od Persów idea zmartwychwstania „na końcu czasów” pojawia się w judaizmie bardzo późno, ok. II wieku p.n.e. i nie była uznawana przez duchownych Świątyni Jerozolimskiej jeszcze czasach Jezusa („Podobnie jak chmura, która przechodzi i znika, kto zstępuje do Szeolu, więcej już nie wraca.” – Jb 7,9). Żadna z żydowskich ksiąg biblijnych nie mówi o nieśmiertelności duszy (ta idea, wzięta od Greków, pojawia się jeszcze później). Istnieje mistycyzm żydowski, lecz zrodził się w czasach post-biblijnych.

Na dowód, że w judaizmie istniał też „pokarm duchowy” przytacza się czasem słynny werset Mojżesza „Więc cię upokarzał i morzył głodem, a potem karmił cię manną, aby ci dać poznać, że nie samym chlebem żyje człowiek, lecz tym wszystkim, co Jahwe zrządzi.”  (Pwt 8,3), jednak chodzi o sytuację na pustyni, gdzie chleb był luksusem – Jahwe zsyła pustynne roślinki dające „mannę” i po prostu każe ją jeść zamiast chleba, choćby to się nie podobało. Jest jeszcze werset z Ozeasza (6,6), który mówi, że Jahwe bardziej zależy na pobożności niż całopaleniach (holokaustach), lecz nigdzie hebrajska Biblia  nie podważa konieczności rytuałów ofiarnych, wprost przeciwnie. Tu chodzi o zachętę do wypełniania wszystkich szczegółowych przykazań, skoncentrowanych na obyczajowym oddzieleniu Żydów od gojów. Świątynia Jerozolimska do samego końca była skrzyżowaniem wielkiej rzeźni z krematorium, jej kominy dymiły w zasadzie bez przerwy.

Istnieje też przesąd, według którego Bóg powierzył Żydom misję w służbie całej ludzkości. Nic podobnego. Jahwe wyświęcał „czystość” swego narodu i zabronił mieszania się z innymi. Stąd różne zakazy żywnościowe uniemożliwiające dzielenie stołu z gojami, prawa i reguły zakazujące „mieszania krwi”, czyli małżeństw mieszanych. Jahwe pragnął ścisłej segregacji, zabraniał porozumienia z „obcymi” (Pwt 7,2-4), jego celem było stworzenie silnej tożsamości etnicznej.

Starotestamentowy Hitler

Bóg Mojżesza miał wiele ludzkich cech: to mściwy megaloman karzący za domniemane odstępstwa od kontraktu („przymierza”) winnych i niewinnych (Pwt 5, 9), tymczasem sam nie przestrzegał swoich nakazów moralnych. Już w pół godziny po wręczeniu tablic z Dziesięciorgiem Przykazań kazał zabić tysiące ludzi (Wj 32,27). To bóg „zazdrosny”, choleryk nieznoszący dyskusji, rzadko miłosierny. Zakaz tworzenia wizerunków „wszystkiego” nie dopuścił do powstania sztuki ni filozofii. Dopiero w kontakcie z bardziej tolerancyjnymi kulturami Żydzi mogli się jakoś rozwinąć.

Według Solera judaizm, tak jak wiele innych azjatyckich religii, zniknąłby wraz z upadkiem Świątyni w drugiej połowie I w., ale przeżył w opozycji do chrześcijaństwa, które przejęło jego Biblię. Chrześcijaństwo upowszechniło monoteizm tworząc zeń odtwarzaną później matrycę kulturową, łatwą do odnalezienia w historii. Rzeź Katarów, inkwizycja, w historii Kościoła, masakry kolonialne w imię Boga bądź „wyższej kultury” w historii Zachodu – są jej śladami. Soler wskazuje na „jądro monoteistyczne” w ideologii marksistowskiej, w której wolę boską zastąpił „kierunek historii” i przede wszystkim w hitlerowskim nazizmie, w którym „narodem wybranym” do panowania stali się Niemcy, ze swoim wodzem na kształt Mojżesza. Hitler zapożyczył z hebrajskiej Biblii pojęcie „czystości” rasy, przeniósł do ustaw norymberskich zakaz mieszanych małżeństw, podzielił świat na Aryjczyków  i nie-Aryjczyków. Ludobójstwo było w tym systemie logiczne. Tak jak Jahwe nie znosił żadnej konkurencji, tak naziści nie mogli znieść innego „narodu wybranego”.

Soler uważa, że monoteizm ma więcej wad niż zalet. Według niego europejski, grecki politeizm był bardziej twórczy i tolerancyjny. Nie zakładał jednej prawdy, której wszyscy powinni się podporządkować. Wielość bogów narzucała istnienie różnych punktów widzenia i racji, umysłowych i moralnych interakcji, które bardziej sprzyjały wolności i demokracji.

Mogło być inaczej

Książkę Solera odłożyłem z mieszanymi uczuciami. Chyba za bardzo idealizuje grecki politeizm – w końcu Sokrates został skazany na karę śmierci. Można się z nim zgodzić, że judaizm i islam są czystymi monoteizmami, ale nie europejskie chrześcijaństwo, które zostało po części wierne kontynentalnej tradycji (Św. Trójca, święci, bardzo silna obecność pierwiastka żeńskiego w postaci Matki Boskiej). Oczywiście różnica między żydowskim Jahwe a Bogiem Jezusa i Pawła jest olbrzymia i nikt nigdy tego specjalnie nie ukrywał. W II w. chrześcijaństwo mogło zresztą całkiem rozstać się z Biblią hebrajską.

Grek Marcjon, jeden z założycieli Kościoła rzymskiego, który ją w całości przeczytał, był przerażony. Żydowskie koncepcje religijnego ładu wydały mu się kompletnie sprzeczne z chrześcijańskim internacjonalizmem (np. wizja przyszłości największego żydowskiego proroka Izajasza, w której goje mają być niewolnikami Izraelitów – „I przybędą obcy, by paść wasze trzody, cudzoziemcy będą oraczami waszymi i pracownikami w winnicach. Wy zaś zwani będziecie „kapłanami Jahwe” – Iz 61,5). To on ok. r. 140 pierwszy ułożył szkielet chrześcijańskiego Nowego Testamentu (Ewangelia + listy Pawła). Nie mógł zrozumieć co ideologicznie łączy judaizm z chrześcijaństwem i zaproponował zupełne odrzucenie „prymitywnych” pism hebrajskich. Padł jednak ofiarą pierwszej kościelnej ekskomuniki, zaliczono go do gnostyków.

Chrześcijaństwo, choć wbrew życzeniom Jeshuy połączyło ołtarz z tronem, zachowało niezwykle silny humanistyczny potencjał. Stary Testament traktuje bardzo wybiórczo, jedynie jako zapowiedź nadejścia Jezusa. Podobnie judaizm, choć przeżywa w Izraelu niebezpieczny przypływ przemocowego szowinizmu, na ogół bardzo złagodniał pod wpływem doświadczeń diaspory. Oczywiście krytyka kulturowa powoduje czasem groźny zgiełk, ale zadowolenie wszystkich jest jak wiadomo niemożliwe.        

*Wszystkie cytaty i sigla biblijne za Biblią Poznańską: Pismo Święte. Stary i Nowy Testament w przekładzie z języków oryginalnych, opr. zespół pod red. ks. Michała Petera i ks. Mariana Wolniewicza, Wydawnictwo Świętego Wojciecha, Poznań 2012.

[1] Jean Soler, Qui est Dieu?, Éditions de Fallois, Paryż 2012

[2] Jonathan Littell, Łaskawe, tłum. Magdalena Kamińska-Maurugeon, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008

[3] Michel Onfray, Traktat ateologiczny. Fizyka metafizyki, tłum. Mateusz Kwaterko, PIW, Warszawa 2008

J.Szygiel

Opublikowano Rodzimowierstwo | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Stado – Autor R.Wilkowski (RKP)

Zielone Świątki to polska nazwa ludowa święta majowego, pierwotnie związanego z przedchrześcijańskimi obchodami święta wiosny (z siłą drzew, zielonych gałęzi i wszelkiej płodności).
W zależności od regionu święto to jest też nazywane sobótkami (południowa Polska) lub palinockami (Podlasie) i w pewnych aspektach łączyło cechy zarówno marcowego Jarego jak i czerwcowej Nocy Kupalnej. Jego genezy przede wszystkim upatrywać jednak należy w znacznie starszym etnicznym święcie słowiańskim zwanym Stado (jego pozostałością jest ludowy odpust zielonoświątkowy), najprawdopodobniej związanym z kultem płodności. Obecnie powszechnie terminem Zielonych Świąt określa się potocznie święto katolickie Zesłania Ducha Świętego. Ludowe obyczaje związane z Zielonymi Świątkami – wpisane w rytm przyrody, w oczekiwanie nadejścia lata – mają swe źródła w obrzędowości pogańskiej. Ich archetypem są magiczne praktyki, mające zapewnić obfitość przyszłych, tegorocznych plonów. W tym celu palono ognie, domy bielono i przyozdabiano zielonymi gałązkami, izby okadzano i przystrajano tatarakiem oraz kwiatami. W wielu regionach wycinano młode brzózki i stawiano je w obejściu… Przystrajanie domostw zielonymi gałęziami miało zapewnić urodzaj, a także ochronić domowników przed urokami. Zielone Świątki szczególnie popularne były wśród pasterzy, którzy ucztowali i tańczyli przy ogniskach. Zwyczaj ten do dnia dzisiejszego popularny jest wśród górali zagórzańskich i Podhalan. Wówczas to, na wielu tamtejszych wzgórzach, palą się widoczne z daleka ogniska. W swej pierwotnej formie święto to jest nadal obchodzone również przez rodzimowiercze, słowiańskie związki wyznaniowe. Bibliografia: 1. Dr Iwona Zielińska – Zesłanie Ducha Świętego, czyli Zielone Świątki na ziemi dobrzyńskiej, Gazeta Pomorska 2. Rodzimowierca – portal informacyjno-kulturalny 3. Olga Mojsiejuk „Zielone Świątki” 4. Rodzimy Kościół Polski 5. Józef Szczypka „Kalendarz polski”, 1979 6. Wikipedia – Zielone ŚwiątkiCzytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zielone_swiatki_dawne_stado_139504.html
Opublikowano Rodzimowierstwo | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Do Swiętowida

i-dziadom-znicz

O Zbruczański Świętowidzie,
Ojców naszych tyś Bożyszcze,
Tyś świadectwem starej Wiary,
Jak te Dęby co tu stały.

Stały Dęby stały Gaje,
Wyznaczały los Rodzaje,
Dziewki tańcem i śpiewami,
Obdarzały je żertwami.

Kiedy Mieszko wraz z obcemi,
Chciał budować tu świątynię,
Ojce nasze uwierzyli,
Ze tu będą Ciebie czcili.

Zapalili czarne znicze,
Odebrali Zercom życie,
Tam gdzie Chramy są kościoły,
Stoją też biskupie dwory.

Nim Kościoły zbudowali,
Wołchów, Ojców wymordowali,
Swięte Dęby popalili,
Krzyże swoje postawili.

Swięte Gaje wytrzebione,
Bogi nasze wypędzone,
Wierzyć każą w martwe ciała,
Tak wygląda Sławia cała.

Lecz gdy już nadzieja krucha,
Rozum, Serca się nie słucha,
W nurtach rzeki odrodzona,
Wraca Wiara wypędzona.

O Zbruczański Swiętowidzie,
Tyś jest znów NASZE Bożyszcze !
Tyś świadectwem Wiary starej !
Tyś nadzieją Sławii całej !

Opublikowano Poezja | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 8 komentarzy

Tajemnicze Bóstwo


SwietowidNa chmurnym szczycie góry
Kamienne jest oblicze;
Świątyni kryją mury
To bóstwo tajemnicze.

Składają mu ofiary
Zastępy wiernych sług —
Przez ognisk dym szary
Poczerniał stary Bóg.

Cztery twarze skryte w cieniu.
Przyćmione wieków pleśnią —
I stoi tak w milczeniu,
Wielbiony ludu pieśnią…

Aż nagle tłum zdziczały
Krzyż, pożogę wpada nieść;
Chce burzyć ołtarz chwały,
Niweczyć dawną cześć!

Są już w świątyni progu
I łamią wszelki opór;
Grożą staremu Bogu,
Wznosząc młot i topór.

Żercy unoszą dłonie —
W ich sercach ból i gniew…
W świętości swych obronie
Gotowi przelać krew…

ofiaraI modły ślą: „O Panie,
Swej mocy pokaż cud;
Obcych strąć w otchłanie,
Niewierny ukarz lud!”

I biorą oręż w ręce…
Wtem Bóstwo na głos rzecze:
„Ja dziś mój tryumf święcę,
Więc wy schowajcie miecze!

Nie trzeba mi obrony,
Ani cudownych sił;
Niech burzy tłum szalony
Tę postać, którą czcił!

Ja pomsty nad winnemi
Nie daję w dłoń nikomu;
Nie chcę pomocy ziemi,
I nie chcę Perunowego gromu.

Swietowid zniszczenia1Niech wznoszą swoje młoty,
Rzeźbiony krusząc kształt!
Gdyż boskiej mej istoty
Nie zniszczy żaden gwałt.

W minionych wieków ciągu
Nieraz już obca złość
Mściła się na posągu;
Cierpiałem gwałtów dość!

I nieraz dzikie zgraje
Wydały mnie pożodze;
A zawsze większy wstaję,
Piękniejszy z ruin wschodzę!

Mnie topór nie powali,
Chociaż rozbija głaz,
Lecz kształt mój doskonali
Każdy zadany raz.

ognisty-ptak1.jpgZniszczenie mnie odmładza
I ogień mnie oczyszcza;
Padając, Bogów władza,
Wyrasta silniej z zgliszcza…

I zegnie znów kolana
Przedemną cały lud…
A ciągła ta przemiana —
To mój największy cud.“

——————————————————————————–
Wiersz opracowany jest na podstawie wiersza A.Asnyka o tym samym tytule

Opublikowano Poezja | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 5 komentarzy

Magia ludowa

okadzanie
Opisy i działanie zaklęć, uroków ludowych
używanych przez tzw. „Mądre Baby” szeptuchy lub czarownice, zebrane z terenów Słowiańszczyzny.

ZASADY, SCHEMATY DZIAŁANIA MAGII LUDOWEJ

Zabierając się do zbierania materiałów dotyczących magii ludowej której korzenie znajdują się w dawnej wierze Słowiańskiego ludu nie sądztiłem, że trafię na tak bogaty materiał. Nie jestem ani etnografem ani naukowcem który mógłby zabrać się za ten temat schematycznie i w pewnej uporządkowanerj formie dlatego proszę czytelników o wybaczenie, że poniższe teksty będą czasami haotyczne lub nie zawsze zgodne z najnowszymi badaniami etnograficznymi. Opieramy się jednak na bezpośrednich przekazach prostego ludu z niewielkich z dala od tzw. cywilizacji leżących wiosek i osad słowiańskich gdzie z potrzeby i bliskości z naturalnym magicznym światem żywą jest jeszcze naturalna widza i kultura. Nie można wiedzy naturalnej którą prezentują między innymi Szeptuchy, Szeptuni, Magowie, Szamani, Baby wiejskie postrzegać jako zabobony czy podchodzić do nich z uprzedzeniem w świetle zdobytej „cywilizacji”. W każdej wierze ludowej, zabobonie, magicznm obrzędzie, zaklęciu znajduje się stara prawda zdobywana przez wiele pokoleń z doświadczenia i współżycia z Matką Naturą. My się od niej zamiłowani w wygodach i rozkoszych cywilizacji oddalamy wyobcowywując się ze środowiska z którego powstaliśmy i którego cząstką jesteśmy. Prawie dwa wieki temu pisał Zorian Dołęga Chodakowski  w dziele

„O SŁAWIAŃSZCZYŹNIE PRZED CHRZEŚCIJAŃSTWEM”:

„Zniknęły przed wiedzą uczoną dzieje, obrzędy i zwyczaje nasze w epoce wielobóstwa. Nie sprzyjała oświata Europy całemu czasowi, w którym Krzyż święty wznosić się począł wśród rozległej i podzielonej Sławiańszczyzny. Pierwsi posłańcy do nas z wiarą dzisiejszą dalecy byli od umiarkowania, ażeby mieli co oszczędzić dla historii i wieków, i ten nieprzychylny zapał w ich następcach ledwo do naszych czasów nie doszedł. W tym duchu dziesięciu lub więcej władców naszego plemienia kolejno wywracali budowę przyrodzonym natchnieniem wzniesioną i obok nowych prawideł nieba nie zdołali zabezpieczyć własności ziemskiej, która by przetrwała do nas i była ichże samych pamiątką.”
…i dalej zauważał: „…Można powiedzieć, iż żaden z narodów upadłych, żaden z nowożytnych i polerownych nie pomyślał o takim układzie ziemskich nazwisk, nikt za pomocą podobnego słownika nie zapewnił sobie wiecznie trwającej pamięci. Nie jest to litania wszystkich świętych w hiszpańskiej Ameryce i na wyspach, bez ładu umieszczona. Sławiański porządek jest oryginalny, właściwy naszym tylko zakonodawcom i przodkom, co przez tyle wieków w tysiącznych miejscach zrobili i zachowali. W tym była ich spólność, jedność, stąd wszystkim należny zaszczyt, stąd chcę mówić— wszyscy okryli się wieńcem i nazwiskiem Sławy.

Przeglądając się często w tym obrazie, czułem tylekroć wewnętrzną cześć dla naszych pradziadów, uszanowanie ku tak wielkiej ich myśli i znajdowałem zawsze odradzającą się we mnie chęć dalszego rozpoznania i w miarę sposobów dokończenia tego obrazu.

Czas powiedzieć cokolwiek i o podaniach ludu sławiańskiego. W narodzie pierwobytnym i kilkanaście wieków zliczającym na tejże ziemi zawsze podanie jakieś być musi. W niedostatku pisarzów lub owoczesnych świadectw zdolne jest wiele rzeczy nam odkryć. Lecz kto nie zamierzył sobie pewnego rysu, nie przygotował pewnych pytań, a jeszcze w miarę szerokości ziemi sławiańskiej nie ma zapasu odwagi, wytrzymałości i opatrzenia się w kilka jej dialektów, ten daremnie będzie oczekiwał podań; same do jego brzegu nie przypłyną i nie nastręczą się. Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona”

Mając w sercu jego słowa i czując łączność i jedność z Wiarą naszych Dziadów postaram się w miarę rzetelnie podać różne zachowania i czynności magiczne występujące w tradycyjnej magii Słowian.Sięgnąłem do tej mi dostępnej niewielkiej skarbnicy wiedzy jaka nam jeszcze pozostała i zebrałem co nieco materiału jednocześnie mając nadzieję, że będzie on inspiracją dla każdego z Was do dalszego szukania tej dawnej Słowiańskiej obyczajowości, ukrytej pod strzechami wiejskich domostw i w opowiadaniach prostego ludu.

***
Poniższy text w kilku odcinkach został mi przesłany do oceny i publikacji od użytkownika portalu Chomikuj.pl. tymczasem w całości znajduje się na stronie : http://welesowy_jar.fm.interia.pl

Obserwując magiczne obrzędy wśród ludów Amazonii gdzie cywilizacja jeszcze nie dotarła czy rytuały Szeptuch i Szeptunów Podlasia, zauważamy, że wiele czynności odbywa się wg. podobnego klucza, rytuału i aktu i tak należą do nich między innymi:

Wysysanie, zlizywanie – stosowane przeciw urokom, chorobom, przestrachowi. Związane było z wypluwaniem wyssanej choroby. Najczęściej stosowane w stosunku do dzieci.

Przewlekanie przez pochylone ku ziemi drzewo, dziurę w ziemi, itp. Miało na celu zdjęcie zła, odczynienie uroku i/lub przejęcie właściwości życiodajnych np. z drzewa.

Hałas poprzez trąbienie, dzwonienie, trajkotanie, kołatanie, czy też wrzaski, krzyki, piski, itp. Miał na celu odstraszenie wszelkiego zła, czy to w postaci choroby, demona, śmierci, itp. Szczególnie stosowane podczas niektórych obrzędów (np. weselnych czy świątecznych).

Wymachiwanie ostrymi narzędziami nożem, siekierą,mieczem, lub też kijem, batem, itp. Służyło odpędzaniu niewidzialnego zła.

Bicie kijem wypędzenie szeroko rozumianego zła lub też ochrona przed nim (np. bicie gałązkami wierzbowymi podczas obrzędów wiosennych) . Do dnia dzisiejszego Rodzimowiercy na wiosnę stosują ten obrzęd a  w Rosji przyjęło się bicie kiścią brzozowych gałązek po ciele podczas pobytu w saunie.

Posyłanie z wiatrem jakiegoś przedmiotu w kierunku obiektu działania magii. Jeśli nie wiadomo dokładnie, gdzie ów obiekt się znajduje, kierunek posyłania czaru nie ma znaczenia. Poprzez wiatr można było wysłać słowa, drobne, lekkie przedmioty (np. piach, pierze,  słomę). W ten sposób można było wysłać tzw. postrzał, czyli czary wywołane wiatrem.

Dotknięcie miało moc przenoszenia właściwości jednego przedmiotu na drugi. W jego skład wchodzi:

Taczanie – często występuje przy użyciu jajka. Taczano je po ziemi, by ta była pełna jak ono; po bydle, gdy wypuszczano je po raz pierwszy w roku na pastwisko, by było tak okrągłe, jak jajko; po chorym, by przenieść chorobę do środka jaja (wtedy jajko wyrzucano); po mogiłach, by udzielić życia duszom zmarłych (podczas dni zadusznych). Także występowały formy taczania się ludzi po ziemi, by użyczyć jej płodności.

Przeciąganie – przeciągano np. na wiosnę w obrzędach Słowiańskich kobietę sromem po glebie by dać jej urodzajność a kobiecie moc płodności. Również pierwszy wiosenny stosunek seksualny do niedawna jeszcze uważano na wsi podlaskiej za „użyteczny” co symbolizowało płodność

Noszenie przy sobie – właściwości noszonego przedmiotu przechodzą na noszącego lub mają go chronić. (Medaliony, Amulety).

Spożycie – najwyższa forma zespolenia obiektu działań magicznych pożądanych przedmiotem, którego właściwości chce się uzyskać.

Obsypywanie ziarnem – wzmacniało żywotność obsypywanego obiektu bądź neutralizowało złowrogi wpływ śmierci. Służyło także jako ofiara dla Bogów i demonów, których względy chce się pozyskać.

Ruchmiał moc przenoszenia właściwości. Należy do niego:

Przekraczanie – właściwości przekraczanego przedmiotu przechodzą na przekraczającego.

Przerzucanie – właściwości przerzucanego przedmiotu przechodzą na obiekt działań magicznych.

Przesuwanie – między dwoma lub więcej przedmiotami, których właściwości chce się uzyskać, wywołuje przejście tych cech na obiekt działań magicznych.

Okrążanie – obiekt okrążany użycza swych cech obiektowi okrążającemu okrążającemu odwrotnie.

Oddziaływanie poprzez dowolny przedmiot znaczenie istotne miała sama akcja, a nie użyty rekwizyt, czyli ważne było to co chce się uczynić, a nie to, co faktycznie się robi. Zalicza się tu:

Niszczenie – łamanie kija, tłuczenie garów, itp. Miało na celu odwrócenie lub zapobiegnięcie urokowi.

Zamykanie, zaszycie – zamykało, unieruchamiało oddalony obiekt, na który miała działać magia (np. zamknięcie paszczy wilka).

Otwieranie, rozwiązywanie – analogiczne do zamykania. Otwierało, odblokowywało obiekt działania magii (szczególnie często stosowane przy porodzie).

Wiązanie – wiążąc węzły na jakimś przedmiocie można było zawiązać komuś życie, szczęście, pamięć, potencję, itp. W supełku tkwiły zaklęcia (słowa), więc rozwiązując taki węzeł, można było czar odwrócić.

Zakopywanie – zakopywano pod progiem rekwizyty oraz symbole Wiary. Na Wolinie naleziono w odkopanej chacie pod progiem małą figurke Swiętowida mającą chronić domostwo o domowników. zakopywano też czaszki zwierząt, szczególnie hodowlanych i ptactwa.

Podrzucanie, podskakiwanie, ruch – w formie tańca, kołysania, itp. Miało na celu szeroko rozumiane wskrzeszenie magiczne, np. ruszenie roślinności, by ta rosła w górę, czy też symulacja porodu.

Oddziaływanie poprzez podobny przedmiot lub wizerunek było skuteczne, jeśli wykorzystywany w magii przedmiot był w kontakcie z obiektem działania magii, był do niego podobny lub wyobrażał go. Działania magiczne poprzez:

Przedmiot oddzielony od celu – czyli włosy, paznokcie, części odzieży, ślady, cień – przedmiot taki zatrzymuje właściwości obiektu, z którym się stykał. To, co podczas rytuału magicznego uczyni się przedmiotowi, to samo stanie się z obiektem, na który ma magia działać (czyli jeśli na przykład spali się przedmiot, obiekt również spłonie).

Przedmiot podobny do obiektu, jego wyobrażenie lub wizerunek – często zupełnie niepodobny do samego obiektu (np. zniszczona szmata będąca wyobrażeniem chmury burzowej). Występowały zazwyczaj postaci figurek woskowych lub słomianych kukieł. Działanie podobne jak wyżej.

Kreowanie obiektu – wywoływanie zaistnienia pewnego obiektu, nie istniejącego w chwili odprawiania rytuału. W skład tych praktyk wchodziło tworzenie wyobrażeń roślin i zwierząt (np. kukiełki z ciasta), naśladowanie odgłosów wydawanych przez zwierzęta, wykonywanie ich ruchów i postaci.

Praktyki incepcyjne – krótkotrwałe wykonywanie pewnych określonych czynności w dzień inicjujący jakiś dłuższy okres czasu, w którym te czynności będą się regularnie odbywać. Chodzi tu o sianie, młócenie, koszenie, polowanie, itp.

Słowo – posiadało olbrzymią moc w magii ludowej. Wszystko, co wypowiedziane miało moc spełniania się, dlatego też było ono jednym z najważniejszych składników rytuałów. Stosowanie magii słowa przejawiało się poprzez wypowiadanie pewnych słów oraz poprzez unikanie pewnych słów. Magię słowa można podzielić na:

Zaklinanie, zamawianie, modlitwa – najczęściej mówione monotonnym głosem, kiedyś również śpiewane

Przekleństwa i błogosławieństwa – wypowiadane raczej mocnym głosem.

Praktyki pomocnicze – wspomagały one lub wręcz umożliwiały poprawne wykonanie rytuału.

Nagość – była niezwykle silnym akcentem jedności i oddania się obrzędowi. Używano go głównie w leczeniu i wpływaniu na organizm dolegliwości osłabiających organizm czy nawet u kobiet pragnących zajść w ciążę. U niektórych ludów Słowiańskich nagość była też magiczną inicjacją przejścia z okresu dziecięcego w okres dojrzewania płciowego.

Wykonywanie czarów na czczo – pomaga osiągać stany podobne do transu.

Zachowanie milczenia – wspomaga koncentrację.


***

Tajemnica wykonywania czaru czy aktu magicznego

Wykonywanie określonych, rytmicznych ruchów, jak kołysanie się całym ciałem – wspomaga koncentrację i pomaga osiągnąć stany podobne do transu, utożsamianie się osoby wykonującej rytuał z jakąś potężniejszą istotą.

Zachowanie odpowiedniego miejsca i czasu – szczególnym czasem była noc oraz momenty przed wschodem i po zachodzie słońca. Odpowiednie miejsca, to miejsca ustronne, czyli lasy, łąki, moczary, jeziora, rozstaje dróg lub miejsca związane z konkretną czynnością (np. pole).

***

 

AKCESORIA MAGICZNE

Środki apotropeiczne – są to środki odwracające zły wpływ wielu czynników. Należą do nich:

Przedmioty kłujące – ciernie i kolce odstraszały złe istoty. Przykładowe wykorzystywane przedmioty to ciernie roślin (np. róża, oset), zęby od bron, grzebień, pazury zwierząt, ptasie szpony, rogi, kły.

Przedmioty żelazne – samo żelazo miało właściwości apotropeiczne. Wymienić można tu między innymi igły, noże, nożyce, siekiery, sierpy, kosy, widły, itp.

Żar i ogień – ogień jako jedno z nyjwyższych zjawisk naturalnych nie tylko u Słowian  skuteczny był o tyle, że nie tylko odwracał zło, ale niszczył je. Ważne też były jego cechy oświetlające i oczyszczające. Właściwości ognia przenoszono na przedmioty, które służyły do jego rozniecania, czyli przykładowo krzemienie, węgiel, lub też do niego podobne, jak kolor czerwony.

Dym – wykurza choroby i zło, oczyszczał. Szczególnie skuteczny był dym powstały z palonego łajna, rogu, itp., czyli w pewnym stopniu gryzący czy cuchnący. Rozpraszał chmury gradowe, palono go podczas burz.

Sól – miała właściwości oślepiające, dlatego też chroniła przede wszystkim przed urocznym okiem. Poza tym stosowano ją jednak przeciw ogólnemu złu, urokom, demonom, dzikim zwierzętom.

Dzegieć – podkurzano nim i siarką niemowlęta, by nie nawiedzały ich wiedźmy; wkładano go w usta trupom, by ci nie chodzili po śmierci.

Ekskrementy zwierzęce – ze względu na swój odór oraz obrzydzenie, jakie wywoływały, były skutecznym środkiem ochronnym przed urokami, czarami, demonami.

Miotła – ważna była jej funkcja wymiatania (wydalanie, usuwanie), można było nią na przykład „wymieść” zło z izby. Broniła dostępu do osób, które mała chronić.

Węzeł – kto go nosił, do tego zło miało związany dostęp. Zawiązywano w nim zaklęcia, wierzono, że można zawiązać tam również ludzkie dusze.

Sieci –  główną ich funkcją było chwytanie zła. Niektórzy badacze są zdania, iż sieć działała jako zwielokrotniony węzeł.

Kwiaty – kwiat wpięty we włosy działał przeciw urocznemu oku, odwracając uwagę tych oczu (nagietek, piwonia, ruta).

Zioła – pełniły różne funkcje magiczne.

Pióra – właściwości zwierzęcia, z którego pióro pochodziło, przenoszone były właśnie na owo pióro. I tak przykładowo stosowano pióro koguta (bo jego unikają złe moce), pawia (oko na piórach chroniło przed urocznym okiem), czy kaczora (pióra tego ptaka są krzywe i podobne do rogu).

Przedmioty pełniące funkcję magicznego zamykania – należą w sumie do środków apotropeicznych, jednak opiszę je oddzielnie. Należą tu:

Przewiązka – zawiązanie jej chroniło przed ogólnym złem, demonami, itp. Zwykle stosowano przewiązkę koloru czerwonego.

Wieniec – to odmiana magicznej przewiązki, która chronić miała przede wszystkim głowę. Tworzony był z różnorakich czrownych ziół, co wzmacniało jego magiczne właściwości i wielokrotnie pozwalało wyjść poza działalność apotropeiczną. Wieszano wieńce także na rogi krów, przy oknach (by uchronić dom przed burzą), nad drzwiami (by uchronić cały dom przed złem), zakopywano jako ofiary zakładzinowe przy budowie domu.

Pas, łańcuch – elementy te zamykały obiekt, który otaczały, odgradzając je od złowrogich czynników zewnętrznych.

Koło magiczne – tworzone przede wszystkim dla ochrony przedmiotu czy osoby znajdującej się wewnątrz, ale także dla zamknięcia, np. mocy podczas wykonywania rytuału. Samo tworzenie miało już ogromne znaczenie. Nie musiało być wykonane fizycznie, mogło być jedynie wyobrażane, a raz wykonane, zachowywało swą moc przez długi czas.

Przedmioty przynoszące szczęście i dostatek:

Jajko – jego działanie jest niezwykle wielostronne. Jajo jest pełne, jest zarodkiem życia, jest zamknięte, jest podobne do ziarna zboża. Daje życie ze swego wnętrza, bądź zamyka w nim cechy niepożądane dla człowieka.

Ziarna – przeciwdziałanie śmierci i chorobom, płodność i plenność, zwłaszcza gdy jest wiele ziaren w jednym kłosie czy główce kwiatowej (np. mak).

Podwójny kłos, podwójny owoc – ze względu na swoja „nadliczbowość” służyły one jako talizmany przynoszące dostatek i szczęście.

Listki nadliczbowe (np. czterolistna koniczyna) – talizman przynoszący obfitość i szczęście.

Kożuch i kosmata skóra – uważane były za przedmiot przynoszący obfitość, ze względu na ilość tkwiących w nich włosów.

Różczki wiosenne – wykonane z życiodajnych roślin służyły jako środki działające przeciw śmierci i chorobom. Uderzanie nimi pobudzało siły witalne.

Środki przynoszące miłość:

Środki pochodzenia zwierzęcego – środki dość specyficzne i nierzadko trudno dostępne. Sporządzane zazwyczaj z takich części ciała, w których uważano, iż znajduje się dusza. Przykładowe takie środki to głowa jastrzębia, serce jaskółki, kość nietoperza.

Zioła – uważano, iż niektóre rośliny posiadają moc wzbudzania uczyć. Między innymi był to lubczyk, rosiczka, omełek.

Środki pochodzenia ludzkiego – tutaj należy zaliczyć wszystko to, co pochodziło od osoby, na którą rzucano miłosny czar. Były to np. włosy, części ciała, czy ubrania ukochanego.

Znaki i symbole magiczne:

Znaki solarne – były znakami mówiącymi o sile słońca, przybierały jego właściwości, służyły jako talizmany przynoszące szczęście oraz jako amulety chroniące przed złem czy nieszczęściami. Do takich znaków należy zaliczyć swastyki, świaszczyce, trystyki, krzyże równoramienne (szczególnie te przekrzywione, czyli przyjmujące formę litery X), koła.

Solarny znak krzyża – miał posiadać właściwości ochronne.

Gwiazda heksapetalna – jej wizerunek często ryto na belkach domów, nad progiem, itp. Znak ten miał zabezpieczać od zła.

Kołomir, Koło Swaroże – znak symbolizujący cykliczny rytm życia i biegu czasu. Był on naszym pierwotnym wizerunkiem kalendarza.

Swarga, Swarzyca, Swastyka – już sama nazwa „swastika” pochodzi z sanskrytu  i oznacza przynoszący szczęście i pomyślność! Symbol znany już u Prasłowian przynajmniej w III wieku p.n.e.

Oprócz tych znaków, Słowianie znali zapewne całą masę znaków magicznych, których zasięg mógł ograniczać się od całego regionu do jednej wioski. Wiele z nich pozostało do dziś czy to jako tzw. pieczęcie garncarskie czy znaki heraldyczne.

***

Czary można było zadać w jadle lub napoju (wtedy ten, kto spożyje takie jadło zostaje urzeczony) , podłożyć czy podlać na drogę (kto po tym przejdzie, na tego przejdzie czar), rzucić na kogoś, obsypać (kto oberwie np. ten zaczarowany), puścić z wiatrem czy nasłać (czar dopadnie konkretną osobę).

Poza tym zaczarować kogoś można było poprzez dotyk, spojrzenie, splunięcie, machnięcie ręką, dmuchnięcie, itp.

ZAKLĘCIA I PRZEPISY MAGICZNE

CZARY MIŁOSNE

By wzbudzić uczucie ukochanej osoby dziewczyna splatała ze sobą dwie nici – jedną pochodzącą ze swojego ubrania, a drugą z ubrania wybranka – w jedną, by w ten sposób przyspieszyć zaślubiny. Czynność tę można było wykonać używając również włosów zamiast nici.

By wzbudzić miłość w sercu ukochanej osoby, należało zerwać o północy, w całkowitym milczeniu, ziele rumianku. Ziele to należało ususzyć, kolejno przewiązać czerwoną wstążką i zakopać podczas nowiu pod domem ukochanej/ego w miejscu, po którym często przechodzi.

Dziewczyna chcąca wzbudzić miłość ku sobie wybranego chłopca, starała się zdobyć nitkę z jego czapki lub chociaż odrobinę pyłu z podeszwy jego buta. Otrzymawszy to, zalepiała w bryłkę wosku i rzucała w ogień, mówiąc:

Żeby ciebie tak piekło za mną, jak ogień piecze ten wosk.
Żeby twoje serce tak topniało za mną, jak topnieje ten wosk.

Chłopak, który został poddany takim czarom bądź rozmiłowywał się w dziewczynie, bądź sechł i umierał.

Kwiat na miłość

By zdobyć nasięzrzał, ziele miłości, dziewczyna musiała udać się w noc kupalną do lasu o północy, przy tym całą drogę musiała przebyć tyłem i nago. Gdy już znalazła ziele wyrywała je, mówiąc przy tym:

Nasięzrzele, rwę cię śmiele, pięcią palcy, szóstą dłonią, niech się za mną chłopcy gonią!

By ukochana osoba pozostała wierna

Dziewczyna, by jej kawaler jej nie porzucił i nie poszedł do innej, wlewała wywar z lubczyku do jakiegoś płynu (np. herbaty) i dawała swemu chłopcu do wypicia. Gdy ten pił, dziewczyna odmawiała w myśli:

Wypijże to ziele, wypijże nieboże!
Uno przy kochaniu wiele dopomoże.
Byś mnie nie opuścił,
Do inszych nie chodził,
Żebyś mnie nie zwodził!

Po tych zabiegach, chłopiec miał pozostać jej wierny.

By spowodować trwałość uczuć w młodzieńcu, zakochana w nim dziewczyna brała ziemię, na której został ślad jego buta, kładła ją w naczynie i zasadzała w nim niewiędnące kwiaty.

By prędko wydać się za mąż dziewczyna pragnąca prędko wyjść za mąż (lub też chcąca uzyskać powodzenie u płci przeciwnej), starała się posiąść gałązkę drzewa, na której osiadł pierwszy w danym roku rój pszczeli. Liście z tejże gałązki gotowała, po czym myła się odwarem z nich.

***

CZARY NA URODĘ

Inwokacja do wody

Wypowiadana była o świcie w dzień kupalny. Miało to spory związek z wiosennymi kąpielami oczyszczającymi. Dziewczyna stawała pod siklawą źródlanej wody, kładła pod nią kawałek chleba jako ofiarę i prosiła:

Dzień dobry, wódeczko, najstarsza caryczko!

Obmywasz góry, korzenie, kamienie

Obmyj i mnie z wszelkiego plugastwa

Ażebym była tak wspaniała jak wiosna

Ażebym była tak piękna jak zorza jasna

Ażebym była nasycona jak jesień

A bogata jak ziemia

Inwokacja do słońca

Modlitwa odmawiana rankiem, w dzień pogodny, z twarzą zwróconą do wschodzącego słońca.

Dzień dobry ci, jasne słoneczko

Ty święte, ty jasne – przekrasne

Ty czyste, wspaniałe i szanowne

Ty oświecasz góry i doliny

I wysokie kurhany

Oświeć mnie przed całym światem

Swoją dobrocią, krasą, wdziękami i miłością

Jakie ty jesteś jasne

wspaniałe, przekrasne

Żebym i ja była taka jasna

Wspaniała, przekrasna

By mieć bujne włosy

Dziewczyna, która chciała, by jej włosy urosły długie i bujne, szukała linowiska węża, po czym gotowała je i myła wywarem zeń włosy. Zabieg ten był o tyle niebezpieczny, że włosy, które po nim wyrosły, mogły się kręcić wokół szyi i dziewczynę udusić.

By mieć piękny głos

By mieć piękny głos, pito jaja słowicze.

***

CZARY DLA DZIECI

By dziecko przestało płakać w nocy

Matka dziecka brała w ręce dwa kawałki drewna, obchodziła kąty izby, w każdym uskrobała nieco wapna ze ściany, wypowiadając przy tym:

 

Kątku, kątku

Przywróć spanie

Mojemu dzieciątku!

Matka zeskrobywała wapno w kątach izby na warzochę, mówiąc przy tym:

Kto tam puko?

Dziecko spanio szuko!

Po wymówieniu powyższych wersów, szybkimi ruchami wyrzucała uskrobane wapno pod zagłówek dziecka.

Matka skubała wapno mątewką, mówiąc:

Szukom, szukom dziecku spania,

Żeby spało, nie płakało,

Do jutra rana.

Spod ciemnego lasu wybiegło dziewięć dziewiątek dziewic

A wszystkie one – siostry

I porwały od mego dzieciątka kryksy i płaczki i nocnice

Pobiegły po urwistych brzegach, po żółtych piaskach

Za ciemne lasy, na zieloną murawę

Tam one się bawią i odpoczywają

Tam wy się bawcie i odpoczywajcie

A mego dzieciątka nie napastujcie!

Niechaj moje dzieciątko śpi

Niech się bawi, niech rośnie i krzepnie…

Hu! Pobiegły, poniosły!

Biegnijcie, nieście!

A mego dzieciątka nie napastujcie!

Jeśli dziecię krzyczało i rzucało się przez sen, brano je wieczorem na ręce i trzymano w pobliżu światła tak, by jego cień padł na ścianę. Wtedy ktoś z obecnych rozcinał ów cień nożem lub rozrąbywał go toporem, co miało zabić siedzącą w dziecku nocnicę.

By uwolnić dziecko od nocnicy, umieszczano pod kolebką dziecka nóż, pętlę oraz naczynie z wodą, mówiąc:

Oto dla ciebie, nocna nocnico, zła dręczycielko. Woda – byś się zachłysnęła, ostry nóż – byś się zakuła, pętla – byś się zadusiła.   

Zamówienie płaczki

Gdy dziecko płakało przez cały czas, w dzień  i w nocy, mówiono, że dziecko dostało płaczki. Takie dziecko wynoszono w południe na rozstajne drogi, gdzie zazwyczaj siadywały południce i chodzono z nim na rękach z jednej drogi na drugą, mówiąc:

Południco! Południco!

Weź te płacki z mej dzieciny

I zanieś na krańce świata.

Niech z wiatrem lecą,

I nigdy nie wracają do moi rodziny!

Po tych słowach ocierano dziecku oczka lnianą szmatką i wyrzucano ją na rozstaje dróg, by więcej nie płakało. Zabieg powtarzano przez kilka dni. Jeśli płaczka nie chciała odejść, wyrzucano wtedy na rozstaje nie szmatkę, ale pieluchę, w której przyniesiono dziecko.

Jeśli i po tym zabiegu płaczka nie chciała odejść, brano dużą, żelazną pokrywkę, nasypywano do niej żarzących się węgli, na które sypano posiekane na sieczkę ziele czartopłochu. Okadzano tym dziecko, chodząc dookoła niego w stronę przeciwną do biegu słońca. Podczas tego mówiono:

Idź płaczko !

Idź w ogień wieczny

Z tego niewinnego ciała!

Idź za lasy, za góry,

Na bagna,

Na rozstajne drogi!

Nie wracaj tu nigdy,

Połam sobie nogi!

Niech to kadzenie wyjdzie na pożytek,

Że ustanie ten płac wszystek!

Popiół ze spalonego ziela zanoszono na rozstaje dróg i tam go rozsypywano. Okadzano w ten sposób dziecko przez kilka dni.

By dziecko było mądre

Nowo narodzone dziecko obnoszono książką podczas kąpieli, aby było mądre (dawniej, składano ofiary Rodzanicom, Boginkom wyznaczającym los człowieka po jego narodzeniu).

***

KIEROWANIE ŻYWIOŁAMI

Kierowanie ognia

Gdy we wsi wybuchł pożar, należało go skierować w puste miejsce lub do góry tak, by niczego nie zniszczył. Brano wtedy do jednej ręki sól, do drugiej część kobiecego stroju ślubnego. Rzucano sól w ogień z czterech stron, a następnie machano ową częścią odzieży w stronę, w którą chciano skierować ogień. Mówiono przy tym:

Ogniu żarzący, Ogniu palący!

Przykrywam cię!

Idź w przestrzeń!

Idź w przestrzeń!

Jeśli chciano ogień skierować ku górze, słowa  „Idź w przestrzeń!”, zamieniano na „Idź do góry!”.

Zamawianie burzy

Gdy na niebie pokazywały się czarne chmury, błyskawice i grzmoty, mówiono:

Idźcie chmury!

Na lasy, na góry,

Gdzie pastuszkowie siadają,

Kapki wody nie żądają.

My jej mamy dosyć

Garnuszeczkiem nosić.

By odgonić gradowe chmury

Gdy taka chmura nadchodziła, wieśniaczki brały z sioła starą chustę czy szmatę, która miała uosabiać chmurę, ciskały ją na ziemię i siekły na kawałki, a zrobiwszy to ciskały je w różne strony świata. Miało to spowodować rozproszenie się chmury.

Sprowadzanie chmur i deszczu

Bardzo stary rytuał. Obchodzono pola z nagą, przybraną liśćmi i gałązkami dziewczyną, która uosabiała tu Dodolę (inne imię Perperuny, patrz Panteon), polewając ją od czasu do czasu wodą i śpiewając:

My idziemy poprzez sioło

Oj dodo, oj Dodole!

A zaś chmury poprzez niebo

Oj dodo, oj Dodole!

A my prędzej, chmura prędzej

Oj dodo, oj Dodole!

I chmury nas prześcignęły

Oj dodo, oj Dodole!

Żyto, wino porosiły

Oj dodo, oj Dodole!

Oj Dodolo, bożko miła

Daj, bożko, daj!

Nichbyś deszczem porosiła!

Oj Dodolo, bożko miła

Od dwóch kłosów worek żyta

Oj Dodolo, bożko miła

Od dwóch gronów dzbanek wina

Oj Dodolo, bożko miła

Daj, bożko, daj!

Zamawianie to było prawdopodobnie wygłaszane przy składaniu ofiar dla wywołania deszczu:

Deszczyku, deszczyku, zważę tobie barszczyku

W nowiutkim garnuszku, postawię na dąbku

Dąbek się zachwiał, a deszczyk lunął

Cebrem, wiadrem, szkopkiem, nad naszą niwą

By wywołać chmury, gdy doskwierała susza, ludzie palili na polach ogniska i gotowali wodę. Dym unoszący się do nieba podczas takich zabiegów miał przywołać chmury.

By powstrzymać deszcz

Nie padaj deszczyku, nagotuję ci barszczyku

Bez krupek i soli, na jednym rosoli

Postawie na dębie

Dębaczek się chwieje, barszczyk się rozleje

Pokazze się słonecko, dam ci białe jajecko!

Jak kureczka zniesie, na dębowym lesie

Weźmij jajo do raju!

Przywoływanie wiatru

Wzywanie to wymawiały żniwiarki, pracujące nierzadko długie godziny w ogromnym upale:

Nie wiej, wietrz, w lesie, powiej po drodze!

Dajże nam chłód, sercu mojemu daj życie!

By odegnać wiatr

Wiatereczku kochany!

Poleć tam, gdzie złe pany!

***

ZAMAWIANIE NA ZDROWIE

Zamawiania do księżyca – Wykonywane na powitanie księżyca na nowiu

Ojczulku, jasny księżycu!

Tobie złote rogi na stanie

A mnie na zdrowie

Miesiącowi – złote rogi

A nam – szczęście i zdrowie

Tobie na pełnię, a mnie na zdrowie

Witaj księżycu, niebieski dziedzicu!

Tobie złota koróna, a mnie zdrowie i fortuna

Witaj, miesiączku nowy!

Żeby nas nie bolały głowy!

By ustrzec się przed chorobą

Na wrotach prowadzących do domu pisano dziegciem, węglem, itp. krótkie teksty, mające na celu zmylić chorobę, typu:

W domu nie ma nikogo – przyjdź wczoraj!

By nie rodzić więcej dzieci

Kobieta, która już posiadała dzieci i nie chciała mieć ich więcej, okrążała po trzykroć uschłe drzewo owocowe, mówiąc:

Wtedy dzieci miałam, gdy to drzewo rodziło.

***

MAGIA DOBROBYTU

Zamawianie na urodzaj

W czas żniw:

Och! Śpieszko – Sporyszko!

Przyleć do mnie z bujnym wiaterkiem

Na białym motylku!

I daj Boże lekko

I wieczór niedaleko

By spowodować nośność kur

Pierwszego dnia Godów gospodyni rozkładała na podłodze słomę i rozrzucając orzechy biegała po niej, kwocząc jak kura. Za nią zaś biegały dzieci, naśladujące kurczęta.

***

ZAKLĘCIA OCZYSZCZAJĄCE

Oczyszczająca woda

Zaklęcia te (czy raczej modlitwy) były wymawiane podczas oczyszczających kąpieli, które miały miejsce podczas obrzędów wiosennych.

Mateczko wodo!

Obmywasz ty strome brzegi

Żółte piaski, biały żar-kamień

Swoją prądowiną i złotą strugą!

Obmyjżeż ze mnie wszystkie urazy i przypadki

Urzeczenia i uroki, smutki i choroby

Bóle i łamania, złą chudziznę

Ponieśże, mateczko bystra rzeko

Swoją prądowiną, złotą strugą

W czyste pole, zimne morze

Za grząskie błota, za trzęsawiska – moczary

Za sosnowy las, za osinowy tyn

Wódko, wódeczko!

Obmywałaś kamienie, korzenie

Obmyj i mnie

Grzeszne stworzenie!

Wodziczko, czyściczko!

Obmywasz brzeżki i kamienie

Obmyjże i mnie

Grzeszne stworzenie!

***

MAGIA OCHRONNA

By zabezpieczyć przed urokiem

Naciera się ciało dziecka solą lub po prostu kładzie się przy nim sól.

By dodać sobie odwagi

Noszono zaszyte w ubraniu kawałki ususzonego oka lub serca wilczego.

By uchronić bydło od dzikich zwierząt

Podczas pierwszego wypędu bydła na pastwisko, obchodzono stado trzykrotnie dookoła, po czym zatrzymywano się, a główny pasterz spoglądając na bydło mówił:

Chroń, Boże, nasze stado i każde bydlątko od wszelkiego gada biegającego i od zwierza złego!

Po tych słowach wszyscy odwracali się od bydła i patrząc w otwarte pole krzyczeli w ten sposób, jakby odganiali wilki, a jeden z pastuszków głośno trzaskał z bicza. Wtedy główny pasterz wołał:

Sól ciskam w oczy!

Wtenczas jeden z pastuszków rzuca na pole garść soli. Główny pasterz woła:

Głownię ciskam w zęby!

Kolejny z pastuszków rzuca wtedy w pole płonącą głownię.

By ochronić zgubione bydle

Gdy pasterz zgubił jedno bydlę ze stada, wtenczas, by wilk nie zaszkodził zgubionej sztuce, brał siekierę i z rozmachem zacinał ją w jakiekolwiek drzewo i zostawiał ją na całą noc. Zabieg ten zamykał szczęki wilka.

By uchronić zwierzęta od wilka

W celu unieszkodliwienia wilków, jedna z kobiet brała igłę z nitką i zaszywała połowę swej sukni, a wtedy ktoś obok pytał celowo:
Co szyjesz?

Zapytana odpowiadała:

Zaszywam uszy wilkom, aby nie słyszały owiec!

Podobne pytanie zabrzmiewało jeszcze dwa razy, a zapytana opowiadała kolejno o zaszywaniu oczu i paszcz wilczych.

By czarownica mleka nie odbierała

Umocowywano przy drzwiach obór gałązki szypszyny lub głogu, by czarownica palce sobie pokłuła, gdy w nocy przyjdzie czarować.

By zabezpieczyć pole

W noc Kupały biegano dookoła niego z płonącymi pochodniami. Zabieg ten zabezpieczał pole od demonów i robactwa oraz zapewniał dobre plony.

Obsiekanie

Czyli tworzenie magicznego koła przed pierwszym wiosennym wypędem stada na pastwisko. Na podwórze, gdzie stało stado wkraczało dwóch mężczyzn. Jeden z nich miał w rękach siekierę, zaś drugi wielki nóż. Rozchodzili się oni od wrót w różnych kierunkach i obchodzili bydło trzykrotnie, przy każdym spotkaniu uderzając siekierą o nóż. W ten sposób było zwykle tworzone koło: przez dwie osoby rozchodzące się w dwóch kierunkach.

***

CZARY ODWRACAJĄCE

Odwracanie czarów

Jeśli jakaś czarownica zadała komuś węzeł, wtedy należało taki węzeł znaleźć i rozwiązać, a następnie wyrwać i spalić, a na miejsce wbić osinowy kołek, co miało sprawić osobie, która czar rzuciła, nieopisane męki.

Unieszkodliwienie złej czarownicy

Lud, podejrzewając jakąś osobę o czynienie szkodliwych czarów, bronił się przed nią w następujący sposób. Należało zdobyć kilka wyczesanych przez nią włosów i umieścić pod biegunem wrót. I tak, jak włosy skręcały się przy otwieraniu i zamykaniu drzwi, tak miało się skręcać ciało czarownicy, przyprawiając ją o wielkie cierpienia.

***

MAGIA SZKODZĄCA

By odebrać mleko krowie

Kobieta chcąc przenieść mleko cudzej krowy na własną, uderzała miotłą w wymię pierwszej, czym zabierała mleko na miotłę, po czym szła do swej zagrody i uderzała miotłą w wymię własnej krowy.

By wywołać postrzał

Czarownik chcąc to uczynić brał róg bydlęcy z odciętym wierzchołkiem, sypał doń piasek, żwir i tłuczone szkło, po czym wszystko to wydmuchiwał w kierunku, w jakim miały podążać czary. Mówił przy tym:

Idźcie do N.N., postrzelcie w serce, suszcie go i palcie, do grobu ześlijcie!

Ofiarę, napotkawszy ją, przeszywał strzał, powodując ostre kłucie w piersiach.

By przyprawić komuś cierpienia

Należało wyciąć ślady odciśnięte na ziemi przez daną osobę i ziemię tą spalić, zatknąć w ścianie pieca, zawiesić w kominie, itp. Wysychanie ziemi powodowało wysychanie danej osoby i śmierć.

By odpłacić złodziejowi

Jeśli złodziej ukradł z domu np. płótno, ale jakiej jego cząstki zapomniał, bądź ją zgubił, wtenczas wszystko, co rozgniewany właściciel zrobił z tą częścią, odbijało się na złodzieju. I tak gdy zakopał ją do grobu, złodziej umierał, gdy zatykał ją do dziury w osinie, złodziej trząsł się jak osikowy liść, gdy wieszał w kominie nad ogniskiem, złodziej wysychał, itd.

ZIOŁA

Poniżej przedstawiam krótki przegląd ziół. Zamieszczając go tutaj, położyłam nacisk przede wszystkim na magiczne znaczenie roślin, pozostawiając ich lecznicze właściwości na drugim planie i podając je tylko w przypadku, gdy dane zioło miało jakieś znaczenie w magii, lub wtedy, gdy właściwość lecznicza była czysto ludowego pochodzenia.

Biedrzeniec anyż – stosowano przeciw morowemu powietrzu, dawano go także krowom w paszy, by te nie traciły mleka, stosowano również na bóle jamy brzusznej, przeciwko febrze oraz dla wzmocnienia jako lek profilaktyczny

Bieluń – ziele stosowane w praktykach szamańskich, pomagało osiągać wizje, wywoływało efekt latania, ponadto służyło jako afrodyzjak; dym z palonego bielunia wwąchiwano przy astmie lub dusznościach, stosowano na opuchlizny, obrzmienia, reumatyzm

Boże drzewko – noszone przy sobie chroniło przed czarami

Bydrycz – stosowany przeciw morowemu powietrzu

Bylica – ziele to noszono podczas obchodów kupalnych zarówno na głowie w postaci wieńców (przez co głowa miała nie boleć przez cały rok), jak i przewiązane w pasie; chroniła przed demonami (szczególnie wodnymi), okadzanie nią odpędzało chmury i burze

Ciemierzyca – wwąchiwany likwidował ból głowy, spożywany wraz z miodem uwalniał od glist

Czartopłoch – tak nazywano wszelkie rośliny kolczaste, które to miały właściwości odwracające i odstraszające wszelkie zło

Czosnek – przeciw demonom, czarom, urokom, ma właściwości oślepiające, dlatego niezwykle skuteczny przeciw urocznemu oku

Dziewięciornik (przywrot) –  roślina ta niosła małżeńską zgodę i miłość, potrafiła przywrócić miłość, włożona do kąpieli dzieci uwalniała je od złej przygody (cokolwiek to znaczy J); ze względu na kształt liści stosowano przy leczeniu chorób serca

Dziurawiec – ziele noszone przy sobie chroniło przed czarami i złymi duchami, rozkładano je także w izbie, gdzie leżało niemowle, co miało chronić je przed bogunkami; stosowany przeciw chorobom, w których pojawiała się krew

Dzwonki – kwiaty te broniły przed szkodzącymi bogunkami

Fiołek – 3 listki zerwane podczas pełni noszono przy sobie, co miało zapewnić powodzenie oraz miłość płci przeciwnej

Glistnik (rosopaść) – stosowany przeciwko brodawkom, liszajom, a także febrze

Głóg – jego kolce wbijano pod język lub w pępek nieboszczykowi podejrzanemu o wampiryzm

Gwiazdosz – rosnące obok domu oddalało od niego wszelkie nieszczęścia, przynosiło zaś szczęście i pomyślność

Jagoda – leczyła rozstroje żołądka

Jałowiec – strzegł obejścia przed czarownicami, wkładany był wraz z wierzbą do rózgi wiosennej, dym z niego działa jako środek ochronny

Jemioła – kładziono ją dzieciom do kolebki, by odgonić złe sny i wszelkie demony; przy ścinaniu jemioły obowiązywał pewien zwyczaj: nie wolno było ściąć rośliny żelazem ani tknąć jej gołą ręką póki się nie zeszło z drzewa, a po zejściu z niego nie można było położyć jej na gołej ziemi – w innym przypadku roślina traciła swą moc; stosowano ją przy leczeniu kołtuna

Kalina – świeżo zerwany kwiat tej rośliny i przyłożony do serca, uspokajał miłosne cierpienia

Kopytnik – ze względu na swój kształt, leczył dolegliwości związane z nerkami oraz uszami, także używany przeciw epilepsji

Korzeniówka (leśna śmierć) – kto ujrzał to ziele, ten dozna w nadchodzącym roku (do okresu Godów) ciężkiej choroby lub innego nieszczęścia, natomiast jeśli ktoś zerwie tę roślinę, tego do Godów czeka niechybna śmierć; klątwy ziela nie da się w żaden sposób odwrócić

Kozłek – noszenie jego chroniło dziewczynę od pokus (utraty wianka), ponadto gdy potarło się nim jakąś rzecz (lub osobę) wzbudzającą w kimś uczucia, osoba ta zmieniała swe uczucia wobec tej rzeczy z miłości w nienawiść

Krwawnik – stosowany przeciw chorobom, w których pojawiała się krew

Leszczyna – chroniła przed piorunem, także z jej pomocą zaklinano duchy oraz poszukiwano skarbów

Lubczyk – korzeń lubczyku noszono na szyi w celu przyciągnięcia miłości, dziewczęta sporządzały także z niego napój miłosny, dodając go do herbaty swemu wybrankowi, co niechybnie miało wzbudzić w nim wielkie uczucie wobec owej dziewczyny

Lulek czarny – ziele używane w praktykach szamańskich; pomocny w leczeniu zębów, liście przykładano do ran i wrzodów

Mak – chronił przed duszami zmarłych i upiorami

Marzanka – ziele tej rośliny wkładano pod poduszkę dzieciom, jej aromatyczny zapach miał odstraszać czary, złe sny czy zmory

Obrazki plamiste – ziele to wieszano na szyi dla pozyskania miłości, wkładano je pod próg i do kołysek niemowląt, by chronić je przed duchami

Oset – położony w pościeli obłożnie chorego, chroni go od wszelkiego zła

Pięciornik – liście łodygi suszono i okadzano nimi chore oczy, w ten sam sposób leczono urok

Piołun – chronił przed demonami znajdującymi się w wirze powietrznym; stosowany przeciwko febrze oraz chorobom żołądka, jego dłuższe używanie prowadziło do rozstroju nerwowego

Piwonia – korzeń tego ziela zawieszony u szyi lub też sproszkowany i dodany do kąpieli, miał chronić przed epilepsją, korzeń włożony do dziecięcej kolebki chronił dziecko przed lękami i urokiem

Podbiał – stosowano do przyspieszenia gojenia ran, wrzodów, itp., pomocny przy chorobach dróg oddechowych

Ponętka – ziele to przyciągało wielbicieli

Pokrzyk – ziele stosowane w praktykach szamańskich; leczył reumatyzm, konwulsje

Pokrzywa – stosowano ją jako broń przeciw wszelkiego rodzaju demonom oraz wszelkiemu złu, stosowana jako broń magiczna, chroniła przed burzą i piorunami; ponadto leczyła kolki

Prawoślaz – dzięki swej śluzowatości, uchodził jako lek łagodzący i gojący, leczono nim rany oraz kaszel

Rosiczka – podobno miała być znana kapłanom starosłowiańskim; odbierała efekt czarom, używana także jako ziele miłosne

Rozchodnik – używano go do odpędzenia burzy

Róża (dzika) – jej ciernie zatknięte w oknach i drzwiach chroniło przed upiorami

Rzepik – stosowany przeciw chorobom wątroby

Rumianek – zerwany o północy i, odpowiednio przyrządzony, zakopany pod domem ukochanej osoby, miał wywołać w niej gorące uczucie (patrz dział zaklęcia, p. wzbudzanie uczuć)

Ruta – stosowana przeciwko czarom i czarownicom, demonom

Siódmaczek leśny – zerwany w milczeniu o północy w miesiącu maju, pomagał odnaleźć magiczny kwiat paproci; ponadto ziele pomocne przy odwracaniu uroków (patrz dział sztuka leczenia, p. odwracanie uroków)

Szczeć pospolita (czarci pazur, pazurki) – ziele to miało moc przyciągania gromów, dlatego dbano, by nie rosło w pobliżu domostwa

Ślaz – dzięki swej śluzowatości, uchodził jako lek łagodzący i gojący, leczono nim rany oraz kaszel

Tarnina – jej ciernie zaszyte w odzież chroniły przed czarami, zatknięta w oknach i drzwiach chroniła przed upiorem

Tasznik – stosowany przeciw krwawieniom

Tojad – noszony przy sobie chronił od demonów pojawiających się w wirze

Wilcze łyko – stosowany jako środek przeciwbólowy

Wilczomlecz – przyrządzano z niego miłosny napój: 3 krople soku z wilczomlecza rozpuszczano w szklance wody i dawano do wypicia ukochanej osobie

Wrotycz – kąpiel w wywarze z tego ziela odczarowywała zadany lubczyk; okadzano nim dzieci, chcąc uchronić je od wszelakich złych przygód

Żarnowiec miotlasty – zebranym podczas pełni zielem okadzano miejsca nawiedzane przez zmory

Żebrzyca (smlod) – mieszkanie pokropione wywarem z ziela odwracało niepowodzenia mieszkańców

Żywokost – pomocny przy leczeniu złamanych kości

WRÓŻBY

Pełniły olbrzymią rolę zarówno w czasach przedchrześcijańskich, jak i przez wiele kolejnych wieków. Od ich wyniku zależało to, jakie działania przyjmie dany lud, rodzina, czy jednostka. Niektóre wróżby przeznaczone były wyłącznie dla kapłanów czy czarowników, inne były wykonywane niemal przez każdego.

Poniżej przedstawiam różne rodzaje wróżb znane ludom słowiańskim.

***

Zabiegi pomocnicze

Ułatwiały lub w ogóle umożliwiały przeprowadzenie wróżby. Do owych zabiegów zaliczyć należy post, powstrzymywanie się od rozmowy lub ogólnie od wydawania głosu, obnażanie się, skrytość manipulacji wróżebnych, nawiązywanie uprzednie kontaktu z istotami boskimi, demonicznymi lub duszami zmarłych, wprowadzanie się uprzednie w rodzaj transu lub hipnozy.

***

Wróżenie za pomocą konia

To chyba najbardziej znana i udokumentowana wróżba, pochodząca z czasów pogańskich. Stosowano ją przed ważnymi wydarzeniami, jak wyprawa wojenna. Wróżbę prowadził kapłan za pomocą konia poświęconego Bóstwu.

Na ziemi rozkładano dziewięć oszczepów w łokciowej odległości i przeprowadzano przezeń konia. Jeśli koń potrącił któryś z nich, uważano wróżbę za niepomyślną. Czasami, gdy wynik wyszedł pozytywny (czyli koń wyminął wszystkie włócznie), powtarzano wróżbę trzy razy dla potwierdzenia wyniku i w celu uniknięcia pomyłki.

***

Wróżenie z rzucanych patyczków

Rzucano trzy deszczułki pomalowane z jednej strony na biało, z drugiej na czarno. Wróżbę odczytywano na podstawie koloru, jakim deseczka odwróciła się. Biała strona wróżyła powodzenie, czarna zaś odwrotnie.

***

Wróżby z ziaren fasoli (bobu)

Osoba wróżąca mieszała na skrzyni 41 ziaren fasoli, po czym dzieliła je na oślep na 3 kupki. Z pierwszej kupki zbierała kolejno ziarna czwórkami dopóki nie zostanie tam jednostka (1, 2, 3 lub 4 ziarna). Tę resztkę przesuwała na pierwsze miejsce pierwszego rzędu. Identycznie postępowała z drugą i trzecią kupką, a resztki z nich przesuwała na drugie i trzecie miejsce, kończąc rząd pierwszy. Kolejno mieszała wszystkie zebrane czwórki i ponownie rozdzielała je na 3 kupki (wciąż na oślep). Postępując jak wyżej, formowała drugi rząd, po czym kolejno trzeci i czwarty.

Jeśli wszystkie 41 ziaren zostały zużyte podczas tworzenia 4 rzędów, uważano to za pomyślny znak.

W interpretacji wróżby, największą rolę odgrywał środkowy pionowy rząd. Jedynki w tym rzędzie wieściły drogę (podróż), dwójki – „dwojenie się w głowie”, trójki – „radość w sercu”, czwórki – pieniądze, stół (utrzymanie). Jeśli natomiast wypadły same czwórki w dolnym, czwartym rzędzie, znaczyło to „zamkniętą drogę” i zapowiadało, że do spełnienia wróżby pozostała daleka droga.

***

Wróżby polegające na wybieraniu na oślep

Wybierano po omacku kołki i kolejno liczono je. Parzysta ich liczba była pozytywną wróżbą, nieparzysta negatywną.

Biegano w nocy do owczarni lub obory i chwytano któregoś ze znajdujących się tam zwierząt. Jeśli schwytano samca, był to pomyślny znak, gdy na samicę – odwrotnie.

Wybierano przedmioty uprzednio wrzucone do naczynia z wodą, śpiewając przy tym pieśni wyznaczające los. Wróżby te wykonywane były zazwyczaj w Gody lub Noc Kupały. Najczęściej wróżby te miały charakter matrymonialny. Z tego, co dziewczyna wyjęła, wróżyła o przyszłym mężu. Kawałek żelaza zapowiadał kowala, drzewa – stolarza, słoma – rolnika, itp.

Czasami wróżbę tę czyniła jedna ze starszych kobiet dla całego grona młodych. Wrzucając do wody węgielki, okruchy chleba i soli, pierścienie zebrane uprzednio od młodych, itp., śpiewała: „Dla kogo wyjmie się, wkrótce spełni się, sława! Wprędce spełni się, nie ominie, sława!” (tłum. z rosyjskiego). Sięgała kolejno do naczynia i wyjmowała dwa przedmioty, gdzie jeden powinien należeć do dziewczyny a drugi do młodzieńca. Jeśli oba przedmioty należały do dziewcząt, wtedy jeden odkładała na bok i w dalszym ciągu szukała „przeznaczonego”.

***

Wróżenie z wnętrzności zwierząt ofiarnych

Zwierzęta te często zabijane były na jesień lub przed Godami.

Jeśli tłuszcz zabitego zwierzęcia był wiotki, znaczyło to, iż jedna z kobiet należących do danej rodziny powije dziewczynkę, jeśli zaś był jędrny – powije chłopca.

Ze śledziony zabitego wieprza wróżono o przebiegu nadchodzącej zimy. Jeśli przedni jej koniec był grubszy, wtenczas zima miała mieć mroźny początek, jeśli zaś tylni koniec był grubszy – odwrotnie. Natomiast jeśli śledziona była równomierna, zima miała być umiarkowana.

***

Wróżby matrymonialne

Dziewczęta, kładąc się spać, umieszczały w pobliżu łóżka naczynie z wodą, nakryte z wierzchu łuczywkiem, wiórem, słomką, itp. Wtenczas wzywały swego przyszłego męża, by ten zjawił się w nocy i przeprowadził je przez most.

Spożywano przed snem umyślnie upieczoną, bardzo słoną bułeczkę, z zamiarem wywołania pragnienia w nocy. Wodę, ustawioną uprzednio obok łóżka, miał podać dziewczynie jej przyszły mąż.

Dziewczę zamykało się o północy w jakiejś izbie czy łaźni, oświetlonej jedynie paroma świecami. Naga skupiała swój wzrok na tafli lustra. Za sobą ustawiała na stole przykrytym białym płótnem dwa nakrycia, dla siebie oraz przyszłego męża, którego głośno zapraszała na wieczerzę. Po pewnym czasie wpatrywania się w lustro, w którym odbijał się nakryty stół, dziewczyna zobaczyć miała przyszłego męża.

Wbiegano w nocy do obory lub innego pomieszczenia dla zwierząt i wyrywano trochę sierści z jakiegoś, wybranego na oślep zwierzęcia. Z jej maści wróżono o kolorze włosów przyszłego męża.

Dziewczyna puszczała na wodę nitki i obserwowała ich ruchy. Splecenie się dwóch nici ze sobą wróżyło rychły ślub, skręcanie się nitki – zgryzoty w zamęściu, zatonięcie nici – śmierć, utworzenie pierścienia – zaręczyny, zbicie się nici w kształt węzła – zdradę oraz obmowę, pływanie nici po powierzchni w różnych kierunkach – długotrwałe dziewictwo lub staropanieństwo, wypłynięcie zatopionej nici na powierzchnię – bliskość wesela.

Dziewczyna zbierając zioła w kupalny wieczór, o północy i w milczeniu, brała szklankę wody i wzywała miłego sobie młodzieńca, by przyszedł się napić. W wodzie miał się w ten czas ukazać obraz wezwanego.

***

Wróżby z wianków

Wykonywane najczęściej podczas nocy kupalnej.

Wieńce nosiło się uprzednio na głowie, przed samym wrzuceniem ich do wody doczepiano małe woskowe świeczki (niekiedy zamiast świeczek do wianka doczepiano drugi, słomiany wieniec, który podpalano) i zapalano je, po czym puszczano wieniec na wodę. Obracanie się wianka symbolizuje dolę dziewiczą, zatonięcie – śmierć przed kolejną Kupałą, odpłynięcie daleko – przybycie swatów z dalekich stron, przypłynięcie dwóch splecionych wianków do brzegu – ożenek w rodzinnej wsi i bliskie wzajemne sąsiadowanie właścicielek wianków, kręcenie się wianka – zamążpójście w ciągu roku, stojący lub płynący prosto – dziewczyna w tym roku jeszcze pozostanie panną, jeśli wianek dziewczyny pochwyci chłopiec – rychłe wesele (nierzadko z owym chłopcem).

Niekiedy wianki miast puszczać na wodę, rzucano na drzewa. Dziewczyna odwracała się wtedy tyłem do drzewa i ciskała wianek ponad głową. Jeśli wianek zatrzymał się na drzewie, wróżyło to zamążpójście podczas nadchodzącego roku.

***

Wróżby z kwiatów (ziół)

W ten sposób wróżono podczas obchodów kupalnych. Rano wyznaczano po jednym kwiecie czy ziole z tego samego gatunku każdemu z domowników, które kolejno zatykano w ścianę chaty, za belki pułapu, kładziono na oknie, itp. Kwiaty te musiały przetrwać noc kupalną i nazajutrz rano wróżono z ich wyglądu. Jeśli roślina była świeża, świadczyło to o szczęściu osoby, której byłą przypisana, o zamążpójściu, wesołym i zdrowym życiu, itp. Jeśli natomiast kwiat zwiądł należało się spodziewać chorób, śmierci lub wszelkiego niepowodzenia właściciela kwiatu. Kwiaty, z jakich wykonywano owe wróżby, to m.in. złocień, rojnik, rumianek, cząber, przymiotno.

***

Przewidywanie przyszłości

Dłuższe wpatrywanie w kryształ górski, taflę wody, lustro lub inną gładką powierzchnię, wywołuje wizje.

***

Wróżby lane

Wróżby tego typu używane były przede wszystkim do odkrycia sprawcy rzuconego uroku, przestrachu, itp.

Nad głową chorego lano do wody wosk, ołów lub białko i z kształtu otrzymanej figury wróżono o przyczynie choroby. Niekiedy otrzymaną figurkę chory musiał nosić przywiązaną do szyi.

***

Wróżby z węgielków

Gdy osoba wróżąca chciała poznać czy jakaś choroba pochodzi np. z uroku,  wsypywała do naczynia z wodą trzy razy po trzy szczypty soli, a następnie wrzucała doń trzy razy po trzy żarzące się węgle. Gdy poszły na dno dowodziło to słuszności jej założenia, natomiast, gdy utrzymywały się na powierzchni wody, znaczyło, iż źródła choroby należy szukać gdzie indziej.

Gdy osoba wróżąca podejrzewała kilka osób o rzucenie uroku, nie wiedziała jednak, która z nich to uczyniła, brała kilka żarzących się węgielków, przyznając je w myślach jednej z podejrzanych osób, po czym rzucała je do wody. Jeśli węgielki tonęły wydając przy tym charakterystyczny dźwięk, oznaczało to, iż sprawca uroku został odgadnięty.

Gdy ktoś obłożne chorował, wrzucano do wody 9 żarzących się węgielków. Jeśli tonęły, oznaczało to, iż chorego czeka śmierć, jeśli zaś pływały, chory miał wyzdrowieć. Woda z takich wróżb służyła do obmywania chorego lub też bywała dawana mu do wypicia.

***

Wróżby godowe

Zostawiano po wieczerzy łyżki w jadle lub po prostu na stole, które to miały służyć zmarłym do posilenia się. Jeśli rankiem któryś z domowników znalazł swoją łyżkę przewróconą, wróżyło to rychłą śmierć.

Jeśli podczas Godów u któregoś z domowników zaobserwuje się brak cienia lub też cień będzie zniekształcony (brak głowy, podwójny cień), wtenczas wróżono o śmierci jego właściciela podczas nadchodzącego roku.

Podczas wieczerzy wigilijnej chłopi obserwowali swój cień. Którego padający na ścianę cień głowy był najdłuższy, ten miał żyć najdłużej spośród zebranych.

***

Poza tymi sposobami, lud interpretował otaczającą go dookoła przyrodę. Tak więc wróżył z zachowań ptaków, z podsłuchów, z zachowań małych dzieci, ze śladów i anomali w naturze. Przykładów jest naprawdę cała masa i nie będę ich tutaj wyliczał ponieważ przekroczyło by to ramy ninijeszego opracowania. Zainteresowanych odsyłam do literatury, szczególnie wspaniałego 3 Tomowego działa K.Moszyńskiego „Kultura Ludowa Słowian”

Opublikowano Obrzędy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 8 komentarzy

Duchy Słowiańskich Lasów

naturaWyszymory  są to słowiańskie istoty, lub jak kto woli- duchy opiekujące się lasem. Tym ludziom, którzy zapuszczając się w las szanują wszystkie jego prawa i żyją w zgodzie z nimi, nie niszcząc nic bezsensownie i nie zabijając nawet najmniejszego stworzenia bezsensownie bugaje jawią się jako istoty przyjazne. Czy to dzień, czy bezksiężycowa noc pomagają ludzkiej istocie w znalezieniu drogi powrotnej domu. Ochraniają ją także przed: napadem rozbójników, zgraja wygłodniałych wilków oraz złymi duchami lasu- przed którymi przecie człek jest bezbronny. Czasem nawet potrafią doprowadzić człowieka do ukrytych w sercu lasu skarbów, nagradzając go na przykład za dobry uczynek lub szacunek jaki wykazuje. Pomóc mu mogą też w odnalezieniu zaginionej w lesie trzody. Takimi bugaje są dla ludzi dobrych wobec lasu. Jeśli zaś ktoś bezmyślnie zabija leśne stworzenia takie jak np.: muchy i pająki lub niszczy bogu winne rośliny, dosięga go gniew bugaja, tak srogi iż nawet nie będę go opisywać 😉

A jak wyglądają bugaje? Cóż, jak się później będziecie mogli przekonać, wygląd ich nieco przywodzi na myśl tolkienowskie Enty (przynajmniej mnie się tak one  kojarzą 🙂 ). Bugaje mogą liczyć sobie różnoraki wzrost, a wraz z ich wzrostem zmienia się barwa ich ciała- im większy bugaj tym ciemniejszy kolor brązu przyjmuje jego ciało. Mówiąc o wzroście należy nadmienić bardzo istotną rzecz- pod każdą postacią bugaj-szyszymor (lub szyszymora, nie wiem jak poprawnie to odmienić) zwie się inaczej i troszkę inaczej wygląda (przez co ludzie uważali każdą formę tych stworzeń za zupełnie inną istotę, podczas gdy cały czas był to bugaj, tylko pod inna postacią). A i oto jego postacie:

szyszak- jest to najmniejsza postać jaką potrafią przyjąć te istoty. Jak sama nazwa wskazuje szyszak wygląda niczym mała szyszka, z tułowia wyrastają mu cienkie niczym gałązki nogi i ręce, a głowa jest trójkątna. Oczy bugaja-szyszaka są żółte, a usta drobne, okrągłe i czarne. Stwór ten też nigdy ich nie zamyka.

bugaj- ma zwrost zwykłego człowieka, a jego wygląd niczym nie różni się od wyglądu szyszaka (którego po prostu jest tylko większą wersją)

bubacz- jest średniego wzrostu (jak na bugaja, bowiem od człowieka jest dużo większy). Wygląd jego niczym nie różni się od opisanych przeze mnie postaci, poza kilkoma szczegółami. Bubacz nosi kapelusz o szerokim radzie spod którego wystają jego włosy- przypominające patyki.

szyszymora- jest to ostatnia, największą postacią tych istot i nie minę się z prawdą jeśli napisze iż jest to istny olbrzym. W tej postaci wygląd tych istot zmienia się najbardziej. Nogi jego przypominają olbrzymie, poskręcane korzenie. Ciało niegdyś pokryte szyszkowatymi łuskami staje się teraz spękaną kora- tak jak u drzew. Na czubku jego głowy widnieje korona całkowicie pozbawiona liści, którą tworzą posplatane  z sobą wyrastające z głowy narośle i konary. Swe żółte oczy szyszmyora otwiera dopiero nocą, usta zaś podobnie jak oczy przez większość czasu pozostają zamknięte przypominając jakąś narośl, a gdy raz na jakiś czas szyszymora je otworzy wyglądają niczym dziupla.

Borowy- zwany często Leśnym Dziadkiem. Jest opiekunem wszystkich zwierząt i roślin znajdujących się w lesie. Według legend można bo było spotkać pod postacią niedźwiedzia, bądź staruszka o bardzo bladej twarzy i sękatym kijem w ręku. Potrafił też zmieniać swój wzrost. Podobnie jak u bugjów jego stosunek do ludzi zależał od tego jakie podeście prezentowali w stosunku do lasu. Jeżeli są dobrzy i się zgubią- pomaga im znaleźć drogę a nawet wiedzie ich do najbliższej osady. Jeśli są źli wodzi ich na manowce i zostawia zagubionych pośrodku lasy, bądź co gorsze- na moczarach. Leśny Dziadek dla żartu lubi też podokuczać dzieciom. Np. wysypuje im z koszyków z wielkim zapałem uzbierane grzyby lub jagody, ale chroni je też przed atakami rabusiów i leśnej zwierzyny.

Leśnice i Laskowce jest to dziki, obcy ludziom lud zamieszkujący leśne ostępy i knieje. Są krępi, grubawi i nie proponcjonalni: posiadają krzywe nogi, krótkie ręce i ogromną głowę. Ciało ich jest zazwyczaj ciemnozielone i porośnięte włosem przypominającym igły (jak u drzew iglastych, tyle że twardsze), prócz twarzy, która jest całą nie zarośnięta i ma jaśniejszy odcień zieleni. Stworzenia te pachną przyjemnie- np. niczym sosny czy świerki. Żeński rodzaj zwie się Leśnicami i cechują je: obwisłe piersi, porośnięte szczeciną, podobnie jak ich łono. Ich męskie odpowiedniki zwie się Laskowcami.  Piersi ich porośnięte są nieco kręconymi włosami ( proszę nawet leśne stworzenia z ludowych legend  rodzaju męskiego mają włosy na klacie :D), a ich przyrodzenie jest nad wyraz długie i całe porośnięte. Zarówno (nazwijmy to) kobiet i mężczyzn tego gatunku włosy na głowie splatane są w strąki przypominające dobrze nam znane dredy, a na czubkach głowy wyrastają pędy młodych roślin. Wiek ich jest trudny do określenia.

Leśnice i Laskowce chronią zwierzynę leśną zwłaszcza znajdujące się w okresie rui oraz matki z młodymi, lub te będące jeszcze w ciąży. Jeśli człowiek zabił takowe zwierzę narażał się na gniew tego leśnego ludu.

Jeśli chodzi o ich stosunek do człowieka wspomnieć należy, że nie należy od do zbyt przychylnych. Jeżeli człowiek natchnął się na te istoty przemierzające w grupie las, bądź pląsające przy świetle księżyca to powinien jak najszybciej oddalić się stamtąd starając się nie dać znać o swej obecności. Leśnice i Laskowce darzące nienawiścią człowieka gotowe są w każdej chwili rzucić się na niego i na strzępy rozszarpać.  Choć podania wspominają o nieco innym zachowaniu ich wobec człowieka. Ma ono miejsce latem- podczas okresu ich gotów. Mawiano, iż wtedy stworzenia te są skłonne obcować z ludźmi lub leśnymi zwierzetami.

Wilce-Sjeny-wspominałam już o nich kiedy pisałam o wiłach, bowiem stworzenia obu tych gatunków chętnie z sobą obcują. Istoty zwą się Wilcami- jeżeli opuszczają swoje schronienie, czyli drzewo, które zamieszkują ; a Sjenami- gdy przebywają w jego środku i są niewidzialne. Tak jak już przy okazji wspomniałam istoty te zamieszkują drzewa, znajdujące się na ich własnym terytorium. Każdy bowiem wilc- sjen ma swoje konkretne miejsce nad którym sprawuje pieczę, które opuszcza raz do roku. Czasem też zdarza się, iż coś zmusi go do kolejnego opuszczenia swojego terenu, ale jest to bardzo silna konieczność. Na przykład ukaranie kogoś- stworzenia te znane są tego iż każą tych, którzy na to zasłużyli. Im też czasem ukazują swoją postać (tak jak wspomniałam są zazwyczaj niewidzialni, ale o wyglądzie za chwilę).  Tak jak zatem napisałam wilc-sjen rzadko opuszcza miejsce w którym zamieszkuje. A zaś jego głównym schronieniem jest drzewo. Dawniej ludzie ponoć potrafili odnaleźć takowe drzewo, rzekomo zamieszkałe przez sjena. Zwyczaj wyróżniało się czymś szczególnym np. :było bardzo wiekowe, większe niż inne w okolicy, inną korę i ulistnienie niż one; miało wspaniała koronę, było powykręcane w nietypowy sposób lub pień miał kilkanaście odnóży. Często wyznacznikiem tego wyjątkowego drzewa był jego kształt przypominający ludzką, męską postać lub gdy wizerunek męzaczyzny dało się zobaczyć na korze owego drzewa. Dawni Słowianie bardzo czcili takie drzewa i zamieszkującego w nich Sjena, aby tym samym zapewnić szczęście swemu rodowi i przyszłym potomkom.

Jeśli chodzi o konkretny wygląd wilca-sjena trudno mi jednogłośnie orzec jakiż on był. Nawet nie będąc Sjenem, Wilc bywał raczej niewidzialny. Jedynymi wyjątkami były dni w których odbywał gody z wiłami (istotami również związanymi z lasem, ale nie będę tu o nich pisać, bowiem macie już dość obszerny artykuł poświęcony tym stworzeniom), wtedy to przybierał swą widzialną postać. Tak samo działo się, gdy przybywał do tego kogo miał ukarać. W tekstach poświeconych tym stworzeniom nie znalazłam żadnego opisu co do wyglądu wilca. Prawdopodobnie nie różnił się o niczym od zwykłego, młodego mężczyzny. Świadczy o tym fakt, że w źródłach nie było wzmianek o jakiś anomaliach na jego ciele. Kolejnym dowodem jest fakt, iż teksty podają, że na korze drzew można było dostrzec męską postać, lub drzewa podobną do takowej postać przyjmowały. Oba fakty wskazują na to, że Wilce-Sjeny przebywające w widocznej postaci miały wygląd zwykłych mężczyzn (co już zauważyłam). Zapewne byli oni wiecznie młodzi i nad wyraz przystojni, skoro wchodzili w związki z istotami tak pięknymi jak wiły ;D

Badnjak to stworzenia, a właściwie duchy wywodzące się z wierzeń słowiańskich (konkretnie jugosłowiańskich) na które natrafiłam zupełnie przypadkiem, podczas moich internetowych podróży. Niestety nie udało mi się znaleźć o nich zbyt dużo, żeby nie napisać, że właściwie nic 😦 Prócz regionu świata z którego wywodzi się wiara w nie znam tylko ich wygląd. Wierzenia ludowe przedstawiają je jako pnie lub gałęzie mające postać człowieka.

Opublikowano Mity i legendy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Taniec w kulturze Słowian

Autor: Agnieszka Lamers
(rok II, bohemistyka zaoczne, stosunki międzynarodowe)

ol-noc-kupaly-14Bawiąc się na wszelkiego rodzaju uroczystościach, od chrzcin i wesel, do sobotnich dyskotek, nie zdajemy
sobie sprawy z pochodzenia i znaczeń kulturowych naszych poczynań. Ludzie bawią się od zawsze. Od zawsze
też sposobem wyrażania uczuć, od radości po żal, był rytmiczny, uporządkowany ruch, który miał
jednocześnie charakter magiczny i społeczny. Czy, patrząc na zespoły folklorystyczne w zachwycających,
kolorowych strojach, na piękne kobiety w pasiastych spódnicach, na postawnych mężczyzn wykonujących
karkołomne akrobacje, pamiętamy o celu tego tańca i jego źródle? Czy sami tancerze pamiętają że taniec jest
nierozłącznie związany z ciężką pracą i z niej czerpie wzory?
Współcześni niechętnie sięgają po tańce swoich przodków, raczej wolą oglądać je na scenie, sami kiwając się
przy modnych rytmach; jednak czym można tłumaczyć ten zanik popularności? Przecież czasy polki, oberka i
kujawiaka nie są aż tak nam odległe. Czy wystarczą zaledwie dwa pokolenia w globalnej kulturze masowej,
aby całkowicie zapomnieć o własnej tożsamości, również tanecznej? Postaram się zarysować problem
symboliki tańca, koncentrując się na Słowianach, którzy znani byli zawsze z wesołości, gościnności i chęci
zabawy.
Aufnahme ZadrugaMuzyka i taniec w kulturach pierwotnych łączy się ściśle z jej wierzeniami i świętami. Jest równie magiczny
jak cała otaczająca człowieka, niezrozumiała rzeczywistość. Każda z czynności ma swojego ustalonego
wykonawcę, szczególne znaczenie, cel i czas. Podobnie jest z tańcem. Tańczono w różnych celach i o różnych
porach. Taniec silnie związany był z obrzędami magicznymi, porami roku, czynnościami gospodarskimi,
wydarzeniami rodzinnymi i wykonywaną pracą. Tańcu przypisywano także działanie lecznicze. Tańcem
świętego Wita nazywano tajemnicze ataki padaczki, niezrozumiałe dla prostych ludzi. We Włoszech od śmierci
z powodu ukąszenia przez pająka czy węża miał chronić nieprzerwany, dwudobowy pląs zwany Tarantelą.
(Podobno właśnie od nazwy tańca pochodzi imię jednego z najgroźniejszych gatunków pająka). Widzimy więc
że w tańcu zawierają się wierzenia, umysłowość i charakter danego społeczeństwa. Stąd też tańce górali
wszystkich stron świata mają coś ze sobą wspólnego. Są równie dynamiczne i żywiołowe, a przy tym w pieśni
słychać nutę nostalgii. Częste są wśród nich popisy solowe mężczyzn i kobiet, a ich akrobacje cechuje
zapamiętanie i skupienie nad tą jedną czynnością, jakby poza karkołomną sekwencją ruchów świat nie istniał.
Podobnie im bardziej surowy, patriarchalny (lub matriarchalny) charakter danego społeczeństwa, tym rzadziej
stosowane są tańce w parach (nawet osób tej samej płci) a częste są popisy solowe i korowody. W niniejszej
pracy spróbuję się zastanowić nad pochodzeniem tańca, jego miejscem w świadomości ludzi, odnaleźć ukryte
w nim pierwotne znaczenia i cele. Na koniec przyjrzymy się ile z nich pozostało w tańcach dziś oraz czy w
ogóle istnieje teraz jakakolwiek systematyka tańców współczesnych.
1. Funkcje
Taniec zaliczyć możemy do dziedzin sztuki. Wiadomo nam, że począwszy od malowideł ściennych w jaskiniach
sztuka miała określone zadania, że oprócz przekazywania uczuć twórcy i wpływu na odbiorcę (sztuka jest
także komunikatem) miała swoje określone funkcje wśród danej społeczności. Spróbujmy więc najpierw
określić funkcje jakie pełniła sztuka i na ich podstawie przejść do funkcji tańca. Rodowód sztuki sięga wierzeń
i obrzędów religijnych. Malowano, śpiewano aby przekazać następnym pokoleniom wierzenia i tradycję.
Obrzędy magiczno-religijne same w sobie były dziełem sztuki. Tworzono więc na cześć sił nadprzyrodzonych:
bogów, duchów, dusz przodków oraz wszelkiego rodzaju mieszkańców zaświatów. Funkcję tę nazwę religijną.
Kategoria ta odnosi się również w sposób oczywisty do tańca. Dalej spróbuję omówić ją szerzej oraz podać
kilka przykładów tańców mających charakter rytualny. Obrzędy magiczne bezpośrednio wywodzą się od
religijnych. Czynności mające na celu zapewnienie sobie powodzenia, odwrócenie złego uroku, zjednanie
sobie czyjejś przychylności a nawet zniewolenie lub zaszkodzenie drugiej osobie, najczęściej odnajdywały
swoje miejsce w sztuce a to przez wykonywanie amuletów, specjalne pieśni, czy wreszcie tańce. Tę funkcję
nazywać będę w poniższej pracy jako magiczną.
Wspólne życie członków danej społeczności, a więc wykonywane przez nich prace, pieśni, uczestnictwo w
uroczystościach i rytuałach łączyły ich, umacniały więzi, dawały poczucie bezpieczeństwa i jedności, pozwalały
odnaleźć własne miejsce w świecie i określić swoją tożsamość. Podobnie rzecz miała się ze sztuką – poczucie
uczestnictwa w przedsięwzięciu stojącym wyżej niż sama tylko wegetacja, ponadczasowym, bo mającym
przeżyć jego wykonawców, dawała poczucie niezwykle silnych więzów i jedności grupy. Z tym samym
zjawiskiem mamy do czynienia w przypadku zbiorowego tańca. Niezwykłość chwili obrzędu, czy świętowania,
silnie spajała jednostkę z daną społecznością. Funkcję te nazwę społeczną.
2. Poszczególne tańce a ich funkcje
1
W poprzedniej części starałam się przedstawić główne funkcje tańca. Bezpośrednio z nich wywodzi się
większość obyczajów ludowych z nim związanych. Ogólnie, możemy stwierdzić, ze funkcje społeczne
dotyczyły głównie życia rodzinnego i organizacji życia zbiorowego. Tańce magiczne dotyczą raczej powodzenia
jednostki, grupy i jej codziennych zajęć. W szeregu wybranych przykładów spróbuję teraz zaprezentować
powiązanie tańca z obrzędami ludowymi, oraz spróbuję zastanowić się nad pochodzeniem psychologicznym
danych obyczajów. Należy dodać że każdy z przedstawionych tańców ludowych nie pełni tylko jednej z funkcji
lecz wszystkie na raz w mniejszym lub większym stopniu. Kategoryzacja i przypisanie do poszczególnych grup
zaś wynika z uznania przeze mnie za naczelną jednej z funkcji w danym obyczaju tanecznym. Wszystkie opisy
obyczajów, za wyjątkiem zaznaczonych, pochodzą z książki Jolanty Kowalskiej „Taniec drzewa życia.
Uniwersalia kulturowe w tańcu”
a) Najstarsza forma kultu
Taniec był formą porządkowania chaosu wszechświata – ponowną kosmogonią, a także przywracaniem owego
nieładu. W wielu mitologiach bóstwo stwarzało świat tańcem. Boski ruch porządkował bezładną materię.
Ludzie w swoich obrzędach ponawiali kosmogonię, odtwarzając taniec Demiurga, i odradzając się sami.
Pierwotne społeczeństwa pojmowały czas nie linearnie lecz cyklicznie. Stąd potrzeba rytuału, który
pozwalałby odnaleźć się w czasie, uporządkować go i pokazać człowiekowi jego miejsce we wszechświecie.
Zwykle rytuałem takim było powtórzenie najpierw stanu początkowego chaosu a potem kosmogonii. W czasie
chaosu wszystko było dozwolone, nic nie miało swej formy. Wyrazem takiego powrotu do chaosu poprzez
czasowe zniesienie wszystkich zasad moralnych i społecznych mogą być greckie bachanalia, które potem w
cząstkowe formie przeniknęły do społeczeństwa Słowian południowych. Lecz w tańcu nie chodziło jedynie o
powtórzenie boskiej historii. Cykliczność figur tanecznych symbolizowała zarówno ruch ciał niebieskich, pory
roku, życie i przemianę.
Tak więc rytuały ruchowe wiązały się bardzo mocno z kultem przyrody. Taniec wykonywany w kole, przez
grupę osób złączonych ramionami ma symbolikę solarną. Tak samo jak myśliwi, przebrani w skóry zwierzęce
odtwarzali przebieg polowania w tańcu, tak i wojownicy przed wyruszeniem na wyprawę zjednywali sobie
przychylność losu symbolicznie przedstawiając tańcem zwycięską walkę. Zyskiwali wtedy siłę potrzebną do
unicestwienia wroga. Wynika stąd, że siły przyrody obecne zarówno w ciałach niebieskich, zjawiskach
atmosferycznych tkwiły i w istotach żywych, także w ludziach. Człowiek postrzegał siebie jako jedno z ogniw
przyrody, nie uważał się za istotę wyższą od innych stworzeń, bo ożywiała ich ta sama siła natury. W
jednostce ludzkiej odbijał się cały wszechświat, jeśli więc chciano zwrócić się i zjednać sobie przychylność
któregoś z duchów, żywiołów należało odprawić rytuał, często taneczny. Taniec miał wydobyć z człowieka ten
wspólny pierwiastek i połączyć go z siłą uosabiającą dany element do którego się zwracano. Widzimy więc, że
społeczeństwa pierwotne używały tańca jako swego rodzaju modlitwy dziękczynno-błagalnej. Taniec wymaga
całkowitego, duchowego i fizycznego zaangażowania tancerza. Rytmiczna sekwencja ruchów, mających na
celu porządkowanie chaosu prowadzi do przyspieszenia pulsu i oddechu tancerza, hiperwentylacji i zawrotów
głowy. Osoba taka przeżywa wtedy stan dotychczas nieznany, czuje się oderwana od rzeczywistości, a więc
bliska transcendencji i tajemnicy. Trudno się dziwić, że kult przybierał tak często formę ruchową. (Dalej
opiszę konkretne przypadki ekstazy tanecznej u Słowian). Aby lepiej zobrazować liturgiczne znaczenie tańca
wystarczy sięgnąć do Biblii, a w Drugiej Księdze Samuela znajdziemy taki oto opis tańczącego dziesięć
wieków przed Chrystusem, króla Dawida:
Tak Dawid, jak i cały dom Izraela tańczyli przed Panem z całej siły przy dźwiękach pieśni i gry na cytrach,
harfach, bębnach, grzechotkach i cymbałach. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a
ubrany był w lniany efod. Kiedy Arka Pańska przybyła do Miasta Dawidowego, Mikal, córka Saula, wyglądała
przez okno i ujrzała króla Dawida, jak podskakiwał i tańczył przed Panem: wtedy wzgardziła nim w sercu.
Dawid odpowiedział Mikal: Przed Panem, który wybrał mnie zamiast ojca twego i całej twej rodziny i
ustanowił mnie wodzem ludu Pańskiego, Izraela, przed Panem będę tańczył. (2 Sm 6: 5, 14, 16, 21)
Do dziś niektóre społeczeństwa zachowały obrzędy taneczne. Nie myślę tu jedynie o egzotycznych
plemionach. Fenomenem podkreślającym rolę tańca w liturgii może być muzyka Gospel i obyczaj klaskania,
wspólnego śpiewu i ruchu wiernych podczas nabożeństw.
b) Magia i szamanizm
Jak już przedstawiłam powyżej wiele rytuałów miało charakter magiczny i opierało się na dość prostej
analogii. Wiara w wyższy pierwiastek tkwiący w całej przyrodzie ożywionej pozwalała na bezpośrednie
zwrócenie się ku niemu i zaskarbieniu sobie jego łask. Przyjrzyjmy się uważniej tańcom związanym z
urodzajem, zwracając szczególną uwagę na sposób w jaki ludzie starali się zdobyć przychylność sił natury.
– Tańce mające zapewnić urodzaj i sprzyjającą pogodę
W okolicach Warszawy znany jest zwyczaj polegający na tym, że kobiety skakały wysoko w górę na polach po
zasianiu konopi, w przekonaniu, ze wzmoże to ich wzrost. W tym samym celu w okolicach Pilicy, w środę
popielcową kobiety formowały koło i wykonywały kilka okrążeń, po czym skakały przez ławy. Za to w
północnej Polsce „na urodzaj” tańczono nieprzerwanie przez trzy dni i trzy noce przed środa popielcową,
tancerze nocni byli zmieniani rano przez inną grupę, tak jednak, aby nie przerwać tańca. Według miejscowych
wierzeń miało to zapewnić dobrą jakość lnu. Znane są tez przykłady tańców „na obfitość” różnych zborów. Na
przykład na Śląsku na dobry plon grzybów, kapusty i ziemniaków, a w centralnej Polsce na urodzaj owsa. W
Małopolsce w okolicach Krakowa mężczyźni tańczyli na urodzaj pszenicy, kobiety – konopi, a dziewczęta
2
magicznego ziela. W niektórych częściach Polski w środę popielcową gospodyni musi tańczyć z parobkiem
przebranym za niedźwiedzia w celu zapewnienia lepszych zbiorów konopi. Prosta analogia odwołująca się do
podziału wertykalnego ma jednak ogromną wagę. Im wyżej się skacze, tym większe będą zbiory. Podział na
górę i dół, na rzeczy wysokie i niskie, na niebo i ziemię, jest tak stary jak sama ludzkość. Jak zwykle, góra
symbolizuje urodzaj i powodzenie, dół zaś ma powiązania negatywne. Warto też podkreślić czas w jakim
odbywały się owe obrzędy. Związane były ze szczególnymi świętami chrześcijańskimi. Skądinąd same
obyczaje mają korzenie pogańskie. Jest to więc ciekawy przykład fuzji wierzeń ludowych i wiary. Wiele
obrzędów pogańskich zinterpretowano w myśl wiary chrześcijańskiej i nie musiały się one wcale z nią kłócić.
Tutaj więc szczególnie znajduje potwierdzenie przysłowie „Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek”. Znane są
także liczne tańce mające zapewnić dobrą pogodę. Na przykład w Serbii istnieje obyczaj zwany „Dodolami”
wykonywany w czasie suszy. Dodole to dziewczyny przynoszące deszcz. Gromada dziewcząt obchodzi w
korowodzie tanecznym wieś chodząc od domostwa do domostwa, śpiewając przy tym specjalna pieśń w której
błagały o deszcz. Jedna z nich, „Dodola”, szła osobno naga, okryta liśćmi i kwiatami, a kobiety wychodziły z
domu z dzbanami i polewały ją wodą. Jest to przykład magii imitacyjnej, wiara, że powyższy zabieg położy
kres suszy.
W górach Serbii według miejscowych wierzeń suszę powoduje mityczny wąż. Osiedla się on pod wybraną
wioską a niedługo potem zaczynają trapić okolicę susze, ponieważ deszcze i burze omijają siedzibę „Żmija”.
Aby go wypędzić mężczyźni zbierają się w nocy i tańczą nago wokół ogniska tzw. „vrzino kolo” . Tańczy się
bardzo długo, jednak w zupełnym milczeniu, wreszcie na dany przez wodza znak zaczyna się właściwe
wypędzanie. Przebiegają całą okolicę z przeraźliwym hałasem, krzykiem i tłuczeniem w metalowe naczynia.
Kobiety i dzieci muszą się na ten czas pochować. Osaczają niewidzialnego Żmija i pędzą go w stronę ogniska.
Wreszcie zapędziwszy smoka tańczą ponownie vrzino kolo. Ostatni przypadek tego rytuału zanotowano w
roku 1908 we wsi Veliki Izvor w nocy z 21 na 22 lipca. Koniec zbiorów w Wojwodinie święcono procesją na
której czele kroczył przodownik z koroną kłosów na głowie. Tańczono „kolo” w czasie którego tancerze
polewali się wzajemnie wodą aby zapewnić deszcz na następne zasiewy.
– Tańce związane z czasem i szczególnymi okresami w roku
Niemniej ważnymi obrzędami były obchody początku roku wegetacyjnego, czyli wiosny, zrównania dnia z
nocą (potem datę tę związano ze świętem świętego Jana), oraz z ukończeniem zbiorów. „Rusalija” w
Macedonii to tańce na zdrowie, dobre zbiory i dla uzdrowienia chorych. Pomiędzy świętami Bożego Narodzenia
a Trzech Króli tancerze obchodzili wsie z drewnianymi mieczami w rytualnym białym ubiorze do tańca i
krótkich spódniczkach. Ich ruchy były zwolnione, miecze wykonywały równo odmierzone wirtualne cięcia.
Ustawiali się daleko od siebie i tancerze sprawiają wrażenie, że każdy z nich tańczy solo.
W Macedonii u stóp Jablanicy w noc poprzedzającą wtorek zapustny pala się wielkie ognie na wzgórzach,
przez całą noc ludzie tańczą wokół ognisk i świętując w ten sposób nadejście wiosny. Stosunkowo niedaleko,
w Serbii obchodzi się za to „Lazarice”. Są to wiosenne śpiewy i tańce wykonywane przez kobiety w dniu św.
Łazarza na osiem dni przed Wielkanocą. Za to w dniu św. Jerzego lub na Zielone Święta odbywają się
„Krajilice”, które stanowią dla cudzoziemców zapierający dech w piersiach widok. Młodzież chodzi z wielkimi,
przypominającymi mitry biskupie nakryciami głowy, często ozdobionymi świętym obrazkiem, ubrani są często
w zgrzebne szaty obwieszone dzwoneczkami, magicznymi ziołami i jabłkami. W ręku dzierżą miecze lub
chusteczki. Na św. Jana w Macedonii tańczy się uroczyste „kolo” na dobre zdrowie i powodzenie. Tego dnia
kobiety, które obchodziły żałobę śpiewają po raz pierwszy. W okolicach Ochrydu w Macedonii młodzi chłopcy i
dziewczęta w tym dniu robią kukłę zwana „Iwanką” i obnoszą ją po wsi. Następnie tańczą całą noc na dobry
urodzaj.
Na koniec zbiorów w Wielkopolsce chłopcy tańczyli z wieńcami na głowach, potem przekazywali je
dziewczynom, a te zanosiły je gospodarzowi. Następnie gospodyni musiała wykonać specjalny taniec ze
starszym parobkiem, w przeciwnym razie zboże nie obrodzi w przyszłym roku. Podobnie w północnej Polsce
gospodarz musiał najpierw tańczyć ze słomiana kukła a potem z gospodynią. Na Podlasiu przodownica
tańczyła z ostatnim zebranym snopkiem, niekiedy dziewczęta wykonywały słomiane kukły i skakały z nimi po
podwórzu. W Wielkopolsce istniał taniec zwany „wielkim ojcem”. Parobcy wykonywali go w czasie dożynek,
zawierał wysokie skoki. Oczywistym jest, że wśród ludów łowieckich dominowały tańce z wyobrażeniem
zwierząt. Na przykład rybacy w Polsce wykonywali na brzegu taniec dookoła sieci przed wyruszeniem na
połów.
– tańce lecznicze i ekstatyczne
W okresie zielonoświątecznym po północno bułgarskich i macedońskich wsiach chodzą grupami, zazwyczaj po
siedmiu, mężczyźni, z których jeden, przywódca grupy, ma zdolności hipnotyzerskie. Mają oni za zadanie
uleczać ludzi, na których chorobę zesłały demony. Pacjent zostaje wyniesiony pod gołe niebo i układany na
rozścielonym na ziemi kilimie. Obok chorego stawia się nowe, nieużywane jeszcze naczynie napełnione wodą.
Następnie wszyscy otaczają chorego i rozpoczynają taniec, początkowo powolny i spokojny. W pewnej chwili
tancerze chwytają kilim za rogi i podrzucają chorego do góry a przywódca namaszcza go octem z czosnkiem,
a trochę daje mu do wypicia. Tancerze zaczynają znów pląsać i przeskakiwać przez chorego a tempo tańca i
psychiczne napięcie stopniowo wzrasta. Uczestnicy pogrążeni w ekstatycznym tańcu niemal odchodzą od
zmysłów. Właśnie wtedy najstarszy z tancerzy na znak dany przez przewodnika rzuca kijem w naczynie z
wodą, które roztrzaskuje się z hukiem, co stanowi szczyt zbiorowej ekstazy. Zbicie naczynia równe jest
rozpędzeniu złych mocy które sprowadziły chorobę. Poprzez taniec demony zostały wypędzone z chorego a
3
zamknięte w naczyniu z wodą. Kilku tańczących zwykle omdlewa chory, już uleczony zrywa się z posłania.
Znane są też jako przykłady typowej ekstazy religijnej tańce ogniowe praktykowane we wschodniej Tracji
(wsch. część Bułgarii). Bułgarscy wieśniacy oddający się tańcom ogniowym tworzą rodzaj sekty zwanej
„nestinari” (od grec. „pościc, post”). Gdy nastąpi dzień tańców składa się zwykle ofiarę świętemu – parę
byków lub baranów i odbywa podróż do świętego źródła a jako opał zbiera płoty otaczające czczoną wodę.
Podczas uroczystości tańczy się w rytm szybkiej szczególnej melodii. Po jakimś czasie niektórzy tańczący
ulegają ekstazie, biją rękami głowę nieraz nawet do krwi i rzucają się w ogień. Potrafią tańczyć w żarze przez
długi czas nie odnosząc obrażeń. Bywa że wstrząsający widok osoby „porwanej przez świętego Konstantego”
wywołuje ekstazę nawet u biernych obserwatorów, którzy zaczynają również tańczyć na rozżarzonych
węglach. Niekiedy któryś z tańczących zatrzymuje się by wygłosić „przesłanie od świętego”. Tańce te mają na
celu zapewnienie zdrowia (przez oczyszczająca moc ognia) i zapewnienie sobie powodzenia. Według ludowych
wierzeń zły duch, (często sprowadzający chorobę) przebywa w ciele człowieka i w szczególnie uroczystych
momentach obrzędu można go wypędzić. Stąd też uprawianie tańców ekstatycznych i przekonanie o ich
leczniczej mocy. Osoba doznająca uniesienia jest otaczana powszechnym szacunkiem, a sama ekstaza jest
traktowana jako wyróżnienie.
c) Funkcja społeczna
Uczestnicząc we wspólnym tańcu członkowie danej grupy jednoczą się, doznają tych samych stanów, udziela
im się ta sama euforia. Jednocześnie jest to forma wyrażenia niewypowiedzianych uczuć. Ruchem da się
więcej opowiedzieć niż potrafi to oddać język. Dochodziły także nowe możliwości mówienia o tematach tabu.
Wyrażano smutek, zazdrość, pożądanie. Stąd spotykamy tańce zarówno na weselach, jak i na pogrzebach.
Nie należy zapominać o jego roli jaką odgrywał i nadal odgrywa w zalotach. Taniec dawał także możność
wyładowania agresji. Nie na darmo twierdzi się, że ma on moc łagodzenia obyczajów. Taniec uczuć jest
obecnie charakterystyczny zwłaszcza dla społeczeństw słabiej wykształconych. (Np. czarni mieszkańcy
Ameryki Północnej do dziś tańczą na pogrzebach swoich bliskich.) Znana jest scena z filmu o Greku Zorbie,
który tańcem wyrażał swe uczucia. Na współczesnych koncertach młodzież pod sceną skacze i tańczy
wyładowując w ten sposób swoją euforię. Należy pamiętać o roli inicjacyjnej, jaka wiąże się z włączeniem
nowego członka społeczności do wspólnego tańca. Taniec potwierdza także faktyczny stan prawny. Do
polskich obyczajów weselnych należało „obtańcowywanie” panny młodej, która musiała z każdym z
weselników choćby zakręcić się, zanim dozwolone jej było zatańczyć z mężem. Przed oczepinami wszystkie jej
pląsy odbywały się w towarzystwie panien, które śpiewem podkreślały, że „do nich jeszcze należy”. Po
oczepinach natomiast, tańczyła ona po raz pierwszy z mężatkami. (Wiązało się to również ze zmianą melodii
na bardziej dostojną i wolniejszą. Śpiewano wtedy o chmielu, co wiązało się z zapewnieniem powodzenia
młodej mężatce, ale również wskazywało jej nowe obowiązki. Taniec weselno – płodnościowy mógł mieć
jednocześnie znaczenie inicjacyjne.
Inicjacja poprzez taniec wyrażała się nie tylko w spektakularnych obrzędach. Nie należy zapominać że
społeczność wiejska nie miała zbyt wielu okazji do tańca. Nie istniały więc żadne szkoły uczące młodzież tej
sztuki. Podpatrywała ona dorosłych, a umiejętności taneczne przekazywane były z pokolenia na pokolenie.
Pierwsze uczestnictwo we wspólnym tańcu przez młodego człowieka, musiało być ogromnym przeżyciem,
doznawał on najsilniej poczucia jedności z grupą, odnajdywał swoją tożsamość.
Należy podkreślić fakt, że do dzisiaj nikt nie tańczy sam dla siebie. Taniec wykonywany jest w parach,
grupach. Jeżeli tańczy się solowo, to stanowi on także komunikat mający konkretnego odbiorcę, choćby
wyimaginowanego. Jest to zatem droga komunikacji, taka sama jak „język ciała”. Ludzie nie są w stanie
odciąć się od tego znaczenia tańca, bo w ich zbiorowej oraz indywidualnej świadomości gesty były przed
słowami, tak więc za ich pomocą człowiek nawiązywał kontakt z otaczającym go światem. Aby nie poprzestać
na samym omówieniu przyjrzyjmy się niektórym przykładom tańców, które towarzyszyły życiu społeczności,
wydarzeniom rodzinnym, w których funkcja społeczna jest szczególnie wyeksponowana. Tańce mają naczelna
pozycje w obrzędzie weselnym. Są one odpowiednikiem aktu prawnego i dodatkowo podkreślają wejście
danego osobnika z jednej grupy społecznej do innej. Młodzieniec zostaje od tej chwili uznany za
samodzielnego gospodarza, a dziewczyna za gospodynię. Tańce weselne zachowały ważną pozycję do dzisiaj,
w zmienionej oczywiście formie i pozbawione dawnych znaczeń magicznych czy społecznych. Dalej jednak są
wyrazem jedności grupy, stwarzają poczucie więzi i pozwalają na wyrażenie emocji. W Serbii w okręgu Nišu
zaraz po ślubie kum obcinał welon panny młodej nożycami i zaraz potem rozpoczynał się taniec „kolo” wokół
rodnego drzewa prowadzony przez młodą parę, co miało znaczenie inicjacyjne. Na koniec tańczono „Šarena
oro” czyli wesołe oro w którym pan młody i panna młoda zostają symbolicznie złączeni.
Znaczenie inicjacyjne mają obrzędy taneczne rozpoczynane bądź prowadzone przez świekrę czyli matkę pana
młodego, lub teściową. To matki symbolicznie wprowadzały młodą parę w nowe życie i inną grupę społeczną.
Na początku macedońskiego wesela świekra wykonuje trzy obroty ze swym synem w tańcu „swekrwino kolo”
(kolo świekry) trzymając na głowie przetak z bochnem chleba, w ręku dzban z winem a za pasem mając
pistolet. Po niej występuje synowa a potem syn. Jest to chwila w której panna młoda tańczy po raz pierwszy
w ciągu całego wesela. Na koniec rozdaje się prezenty muzykantom. Na Boże Narodzenie świekra prowadzi
młodą synową po raz pierwszy do tańca „kolo” we wsi.
W części Podlasia pierwszy taniec należał do rodziców panny młodej trzymających między sobą bochen chleba
owinięty w płótno. Na ziemi sanockiej świekra zwykła otrzymywać od synowej kawałek własnoręcznie tkanego
przez tę płótna. Po oczepinach obie kobiety owijały się nim i tańczyły kilka powolnych obrotów. Był to
4
szczytowy moment każdego wesela. Oba obrzędy oczepin i tańca ze świekrą symbolizował wyjście panny
młodej ze społeczności dziewcząt i wkroczenie do społeczności kobiet i gospodyń. Na Podlasiu pierwszy taniec
wykonuje drużba z matką panny młodej. Dopiero potem wolno innym gościom włączyć się w ten specjalny
taniec. Po nim następują już zwykłe tańce. Istnieje tam również zwyczaj że panna młoda podchodzi do
każdego z gości i prosi go do krótkiego tańca. Zaproszony wrzuca monetę na trzymany przez nią talerzyk.
Istnieje przeświadczenie że zebrane w ten sposób pieniądze przynoszą młodym szczęście. Zwyczaj tańczenia
przez młoda mężatkę z każdym z weselnych gości znany jest w całej Polsce jako „Mały Taniec”. Panna młoda
rozpoczyna go z drużbą, potem musi wykonać z każdym choćby kilka obrotów zanim powróci do pana
młodego. Znane są jeszcze tańce przy innych okazjach rodzinnych jak pradawne postrzyżyny. W Serbii w
czasie obrzędu zwanego „střižba” dziadkowie wykonują trzykrotnie taniec po kole wokół dziecka. W Polsce od
dawna uroczystości pogrzebowe były okazją do spotkania rodziny. Co prawda przypadki tańca na uroczystych
stypach są sporadyczne, jednak korzenie tej uroczystości sięgają jeszcze tańca obrzędowego mającego
odstraszać śmierć i złe moce. Był to też taniec, którego celem było wydobycie krewnych z przerażenia i
smutku po zgonie bliskiego.
Powyżej starałam się przedstawić najciekawsze, moim zdaniem, przykłady obyczajów tanecznych i dowieść,
że ruch ma ogromne znaczenie w kulturze. Sądzę, że wiele osób może ująć bogactwo symboliki zawartej w
ludowych zwyczajach. Zastanówmy się dlaczego z taką przyjemnością spoglądamy na zespoły folklorystyczne,
dlaczego muzyka popularna stylizowana na ludową cieszy się tak ogromnym powodzeniem, dlaczego wreszcie
z zaciekawieniem i pewnym niepokojem obserwujemy niektóre zwyczaje ludowe, które nie do końca
rozumiemy, a których z pewnością nie przekażemy następnym pokoleniom? Po pierwsze oko przyciągają
żywe kolory i autentyczne, niekłamane ruchy. W ucho wpada prosta, chwytająca za serce melodia, budząca
poczucie wspólnoty i przynależności do danego regionu, kraju. W obyczajach spotykamy się zaś z tajemnicą,
z nieprzeniknioną dla nas, współczesnych, warstwa, która niepokoi i ciekawi. Ale to nie jest już nasz świat. To
świat skazany na rychłe zaginięcie. Stąd też owo niejasne poczucie, że jesteśmy niemalże ostatnimi
świadkami zjawiska, którego w żaden sposób nie umiemy uratować przed zagładą.
Tak też jest z obyczajami ludowymi wiązanymi z tańcem. Niemal żaden z nich nie znajduje już swojej
kontynuacji. Znaleźć można ich opisy, co warte podkreślenia, nie tak dawne, a które powstały gdy zwyczaje
te jeszcze żyły. Główną przyczyną odchodzenia w niepamięć jest brak grupy osób, która byłaby gotowa
zachować i przekazać następcom taniec. Nie wystarczy do tego jednostka, taniec wymaga bowiem pamięci
zbiorowej Jest to oczywiście niepowetowana strata, jednakże taką cenę musiał zapłacić nasz naród i wiele
innych, za rozwój i dobrobyt. Dzisiejsza wieś jest już zmechanizowana, rolnik nie ma czasu święcić początku
prac polowych, w szczątkowej formie przetrwały jedynie dożynki. Po drugiej wojnie światowej ludność kraju w
połowie stanowili rolnicy, dziś jest ich około 20%. Wymieranie dawnych zwyczajów nie jest więc niczym
dziwnym. Zwłaszcza tych związanych z ruchem i tańcem. Czasem starsi na weselach zatańczą jeszcze „tak
jak kiedyś” ale i ich jest coraz mniej. Tańce tzw. ludowe nie są w modzie i poza szczególnymi kręgami
pasjonatów, nie wypada ich tańczyć. Zwłaszcza, że nikt nie dołączy do zabawy, bo zwyczajnie nie będzie
umiał. W szkołach tańca towarzyskiego, z polskich tańców narodowych, naucza się jedynie poloneza, a gdy w
niektórych uczy się także polki (niesłusznie, polka jest tańcem czeskim), to w jej wersji kowbojskiej. Tańce
słowiańskie, nie są modne. Jeśli taka tendencja utrzyma się, być może skazane są na cywilną śmierć. Żyć
będą jedynie w zespołach ludowych, ale poza nimi nikt nie będzie ich tańczył. Gdzie podziały się czasy
Antoniego Dvořaka, który swoim cyklem utworów spopularyzował słowiańskie melodie ludowe w całym
cywilizowanym świecie?
Nawet w najmniejszej wsi pojawia się dziś budynek zwany szumnie dyskoteką, młodzi przejmują wzorce
światowe i słuchają muzyki popularnej. Samo w sobie nie jest to złe, jednak, czyim zadaniem pozostaje w
takim razie zachowanie naszej kultury? Brakuje także poczucia jedności między ludźmi. Skoro taniec ma być
wyrazem owej jedności, to nic dziwnego, że powoli zamiera. Nie ma dziś miejsca, w którym ludzie mogliby się
spotkać, aby skomentować bieżące wydarzenia. Tym bardziej nie ma neutralnego miejsca, gdzie można by
się zebrać na wspólną zabawę. Dzisiejsze kluby, dyskoteki i restauracje musza posiadać swój charakter, co
jednocześnie decyduje o ich klienteli. Wiadomym jest, że dwa pokolenia nie zejdą się w klubie, w którym co
piątek organizuje się streap-tease. Tak samo z pewnością ta sama grupa nie spotka się w Domu Kultury.
Główny problem tkwi w braku prywatności tego lub innego publicznego miejsca. Być może brzmi to
kuriozalnie dzisiaj, lecz kiedyś spotykano się w jednym domu, należącym do konkretnego gospodarza,
tańczono, śpiewano, opowiadano historie. Od czasu do czasu połowa wsi schodziła się do gospody, gdzie
odbywała się zabawa. Jednak były to miejsca dobrze znane, poniekąd własne, gdzie każdy członek danej
społeczności mógł czuć się „u siebie”. Podobne zjawisko nie jest w ogóle dzisiaj możliwe nawet w
najprzytulniejszej knajpce. Musimy zatem, przy wszystkich tych przeciwnościach, starać się zachować nasza
kulturę taneczną. Miejmy nadzieję, że moda, która jak wiadomo powraca, przyniesie popularność tego
rodzaju tańców. Pozostaje nam ufać, że Słowianie zaczną być ze swoich tańców równie dumni jak Hiszpanie
ze swego Flamenco.
Bibliografia
1.Biblia Tysiąclecia, wyd. III poprawione, Poznań-Warszawa 1980
2.Cirlot „Słownik symboli”, Kraków 2000
3.Dąbrowska G., „W kręgu polskich tańców ludowych” Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1979
4.Dzikowski S. „O tańcu. Rozważania kulturalno – obyczajowe” Biblioteka Dzieł Wyborowych Warszawa
5.Eliade M., ” Sacrum, mit, historia”, PIW 1989
6.Gołębiowski Ł., „Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko prowincyach(…)” 1831
wyd. Warszawa 1983
5
7.Kopaliński W., „Słownik symboli”, Warszawa 2001
8.Kowalska J. „Taniec drzewa życia. Uniwersalia kulturowe w tańcu”, Warszawa 1989
9.Lange R.,”O istocie tańca i jego przejawach w kulturze”, polskie Wydawnictwo Muzyczne 1988
10.Moszyński K., „Kultura ludowa Słowian” Warszawa 1967
11.Sułkowski B., „Zabawa”, Warszawa 1983

Opublikowano Rodzimowierstwo | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz